Pamiętacie podręcznik do zerówki?

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Nuka
Posty: 28
Rejestracja: 11 kwie 2007, o 18:59

Post autor: Nuka » 11 wrz 2007, o 18:25

Agnieszko ja też się uczyłam z tych "Literek". I "W szkole i na wakacjach" też już sobie przypominam, to faktycznie ta okładka, tylko dlaczego to zawsze dziewczynka musiała być tą pilną - w szkole, a chłopczyk to jeszcze na wakacjach :wink:
Jeśli można to ja bym bardzo prosiła o wrzucenie wierszyka o Panu Tralalińskim :)
Książki do matematyki to za nic sobie nie przypomnę, musiałabym zobaczyć okładkę, chyba była kwadratowa :?:
Miałam tez książkę do ruskiego z wilkiem i zającem chociaż juz się z niej nie uczyłam.

Nuka
Posty: 28
Rejestracja: 11 kwie 2007, o 18:59

Post autor: Nuka » 11 wrz 2007, o 18:32

Nie wiem czy pamiętacie ale kiedyś dostawało się podręczniki po starszej klasie (niekiedy cieżko było dostać gdzieś nowe). Na końcu książki była taka tabelka gdzie wpisywało się kto ją dostał, w którym roku i nauczyciel wpisywał ocenę za to w jakim stanie była książka na koniec roku. Pamiętam takie komisyjne ocenianie - trzeba było chwycić otwartą książkę za okładki, jeśli kartki nie wylatywały i nie była pokreślona dostawało się piątkę :D :D :D

Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

Post autor: mutant » 11 wrz 2007, o 18:39

Dzięki za "Litery"! Takie miałam! A jeśli chodzi o rosyjski, to chyba mieliśmy inny podręcznik, bo powyższego wierszyka nie pamiętam, za to pamiętam (przepraszam, że będę cytować trochę niezgodnie z obowiązującą tanskrypcją, ale nie chce mi się sprawdzać, jak to powinno być, zresztą transkrypcji jest ponoć kilka) "Siegodnia prazdnik maja", "Piłot w kosmiczeskoj rakietie", "Wiesołyj turist", no i oczywiście "Ałfawit uże my znajem". Było też coś o mamie, która "otprawlajetsa w poliot, potomu czto nasza mama nazywajetsa piłot" i coś takiego, gdzie się powtarzało "katoszka, kapusta, markowka, goroch, pietruszka i cwiokła - och!".

Ale chyba hitem jest dziś: "Ty po stranie odiosz i niet takoj pregrady, cztoby tiebia ostanowit' mogła/ Pieried toboj smałkajut wodopady i otstupajet ledenaja (?) mgła/ Ty po stranie idiosz i wsje swoi dorogi pieried toboj rozkryła mat' ziemla/Tiebie kowrami stielutsa pod nogi szyrokije kowchoznyje polja" (więcej nie pamiętam). Ciekawe, o kim to było, hi hi. Przezornie nam o tym nie mówili.

A tak przy okazji, przypomniały mi się lekcje muzyki i piosenki ze śpiewnika. Tych śpiewników było sporo do wyboru i może dlatego teraz nikt ze znajomych nie chce mi uwierzyć, że mieliśmy dwie murzyńskie pieśni (oczywiście z polskim tekstem), jednak nazywała się "Złoty liść" i leciała tak: "A kiedy już urośniesz, synu, przygotuj wóz, solidny wóz, a przy nim koń niech silny stanie i do wrót oceanu jedź". Dalej nie pamiętam, a potem był refren: "Już czas, już czas, weź w swe ręce złoty liść, synu mój, trzeba iść, weż w swe ręce złoty liść, już czas". Drugiej nie pamiętam, ale też była fajna.

Poza tym z późniejszych klas pamiętam "Marsz Mokotowa" (to trochę polityczne było chyba w tamtym czasie, ale książka była w śpiewniku), a z młodszych "Uciekło sikorce pióreczko", "Usiadła sroczka na sośnie i słucha jak trawka rośnie" i taką fajną piosenkę o Nowym oku, nie pamiętam początku, ale potem było "Nowy Roku, ty urodzaj naszym polom, łąkom daj, by jak piękna biała brzoza rósł nasz ukochany kraj". W liceum śpiewaliśmy pastorałki.

Ej, tak sobie pomyślałam, że chyba założę nowy wątek. See ya there.
"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 11 wrz 2007, o 19:58

Mozliwe,ze mielismy inne podreczniki.Ten wierszyk akurat zapamietalam.Innych nie ,tylko ten prazdnik maja brzmi znajomo.Pamietam jak na koniec roku szkolnego szlismy do mlodszej klasy i zdawalismy im ksiazki.Musialy byc bez pozaginanych rogów i pogumkowane.Ciekawe,czy pamietacie prezent od Dziadka Mroza.Cala szkola dostala wtedy paczki ze slodyczami,zabawke i kartke z zyczeniami na Nowy Rok.Mam ja gdzies do dzisiaj.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Aga1983
Posty: 6
Rejestracja: 8 wrz 2007, o 20:51

Post autor: Aga1983 » 11 wrz 2007, o 22:59

Aga masz tą książkę?

A pewnie, że mam:) Mam wszystkie podręczniki do języka polskiego z podstawówki. Tylko niestety zerówkowe "Mam 6 lat" gdzieś mi zniknęło:(


Chętnie bym sobie przypomniała jeszcze inne czytanki...
A czy przypadkiem nie z niej jest opowieść o Sobotniej Górze

Była baśń "Sobotnia góra", niezłą masz pamięć.
Chora matka miała trzech synów. Pewna znachorka poleciła im wyprawić się na Sobotnią Górę w poszukiwaniu tzw. "wody żywej", bo tylko ta mogła uzdrowić chora kobietę. Warunek był jeden - w trakcie wędrówki nie wolno było się odwrócić ani zboczyć z drogi, w przeciwnym razie osoba ta zamieniała się w kamień. Wyruszył pierwszy syn, lecz długo nie wracał. W drogę wybrał się więc drugi, ale także słuch o nim zaginął. Wreszcie najmłodszy syn podjął się trudnego zadania. Po drodze czyhały na niego różne niebezpieczeństwa (jadowite węże, trujące zioła, ostre skały, psy, wilki, ogień), ale myśl o matce dodawała mu otuchy. Dotarł na szczyt Sobotniej Góry i znalazł źródło wody żywej. Drzewo, które przy nim rosło, dało chłopcu dobrą radę, aby wodą ze źródełka pokropił drogę, którą będzie wracał. I po kolei kamienie, które znajdowały się przy drodze, zamieniały się w ludzi. Chłopiec znalazł wśród nich także swych braci. Wszyscy szczęśliwie wrócili do domu, a chora matka po wypiciu wody wyzdrowiała, wyprawiła synom wesela i żyła jeszcze długie lata.

Aga1983
Posty: 6
Rejestracja: 8 wrz 2007, o 20:51

Post autor: Aga1983 » 11 wrz 2007, o 23:37

A co do innych czytanek z podręcznika "W szkole i na wakacjach", to były wśród nich m. in. następujące tytuły:
-"Kolczatek" - Janek przygarnął chorego jeża, wyleczył go i opiekował się nim. Pewnego dnia jeż znikł na kilka tygodni. Okazało się, że smacznie sobie spał w bucie chłopca.
-"Znaleziony ołówek" - Henia płacze na lekcji, bo zgubiła piękny ołówek taty. Nagle podchodzi do niej Krysia i oddaje zgubę zmartwionej koleżance.
- "Co kotek miał?"
Mały Jasio kotka
przy kominku spotkał.
Ukłonił sie kapeluszem,
- porozmawiać z kotkiem muszę:
- Miał kotek siostrę?
- Miau!...
- Miał kotek pazurki ostre?
- Miau!...
- Miał kotek mamę i tatę?
- Miau!...
- Miał kotek na grzbiecie łatę?
- Miau!...
I tak sobie przez godzinkę
rozmawiali przed kominkiem!

- "Sprytny Azor"- pies lubił siedzieć na fotelu swojego pana. Pewnego dnia pan podszedl do okna i zawołał: "Kot w naszym ogrodzie". Na te słowa Azor zerwał się z fotela, a pan zajął jego miejsce. Innego dnia to Azor przechytrzył pana. Gdy ten siedział w fotelu, pies zaczął szczekać pod oknem. Pan, myśląc, że ktoś idzie, wstał z fotela, a na jego miejscu usadowił się uradowany pies.
- "Bajka" - wróżki obdarowują maleńką księżniczkę urodą i dobrami materialnymi, tylko królowa wróżek dała jej to, co najpiękniejsze i nieprzemijające - dobroć.
- "Kukuryku na ręczniku" - dzieci zapominały o myciu rąk przed jedzeniem, więc mama wyszyła dla nich kogutka Złotobutka, który wołał: "- Kukuryku, kukuryku! Myj się, Zosiu i Tadziku!"
- "List do Wiosny"
Jak się czujesz, pani Wiosno?
Czy już nowe pączki rosną?
Czy już trawa
rozpędziła się do słonka?
Czy z rękawa wypuściłaś już skowronka?
- "Nasza czarna jaskółeczka"
Nasza czarna jaskółeczka
przyleciała do gniazdeczka
przez daleki kraj,
Bo w tym gniazdku się rodziła,
Bo tu jest jej strzecha miła,
bo tu jest jej raj.
A ty, czarna jaskółeczko,
nosisz piórka na gniazdeczko,
ścielesz dziatkom je!
Ścielże sobie, ściel niebogo,
chłopcy pójdą swoją drogą,
nie ruszą go, nie!
- "Zuchy" - podczas nieobecności babci zuchy posprzątały jej całą izdebkę.
- "Żabie pogwarki"
W jednym stawie jedna żaba,
w drugim stawie druga żaba.
Jedna żaba drugiej żabie
swe przygody opowiada:
- Kumo, kumo...
- A co? A co?
- Był tu bociek, ten ladaco!
- Był tu?
- Był?
- I co?
- Nic! Bo my wszystkie
w wodę - hyc!
- A on?
- Kto?
- Bociek...
- Bociek...
- Bociek? Rozgniewał się i uciekł!
- Toś ty rada. I ja rada!
Rada... rada...
rada... rada

i wiele, wiele innych :)

Nuka
Posty: 28
Rejestracja: 11 kwie 2007, o 18:59

Post autor: Nuka » 12 wrz 2007, o 11:25

Dzięki za "Sobotnią Górę" i inne czytanki.... ech kiedy to było :)
Ja jeszcze pamiętam wierszyk o gąskach - wąska droga wąska, a za gąską gąska... (coś tam coś tam) ... idą gąski gęsiego :D

Agnieszka78
Posty: 44
Rejestracja: 2 lis 2006, o 21:36

Post autor: Agnieszka78 » 12 wrz 2007, o 12:09

Oto "Gąski" (z "Liter"):
Załączniki
gąski.jpg
gąski.jpg (111.45 KiB) Przejrzano 14783 razy

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 12 wrz 2007, o 18:59

Dzięki za przypomnienie. 8)
Pamiętam, że na języku polskim pisaliśmy pytania do pani Wiosny. :)

Geo Dutour
Posty: 278
Rejestracja: 24 maja 2006, o 21:10

Post autor: Geo Dutour » 14 wrz 2007, o 21:57

"W szkole i na wakacjach" wszedł do szkół chyba na przełomie lat 70. i 80. Ja miałem go w III klasie. Pamiętam sytuację (którą gdzieś już opisywałem, nie pamiętam czy na 80's czy tutaj), że zanim dostałem nowiutkie WSiNW, to mama przyniosła mi od kogoś z pracy jakąś starą czytankę, która była poprzednikiem WSiNW. Była tam opowiedziana m.in. historyjka o dzwonnicy, która groziła zawaleniem, a dzieci uratowały ją podczepiając do iglicy latawiec czy coś w tym stylu. Kilka dni później dostałem WSiNW i zdobyczna kniga z drugiej ręki okazała się tylko niepotrzebną ciekawostką. Czytałem sobie w domu te historyjki.
A "Rajsa" z WSiNW miała chyba na imię Rajka. Na pierwszy rzut oka, tytuł "Jeńcy Rajki" kojarzył mi się z jakąś opowieścią wojenną...
Pamiętam też historyjkę o robocie, który jakiś chłopiec dostał od taty, bo tata pracował w fabryce robotów. "Tu jest taki guziczek i pamiętaj, żeby na noc go wyłączać" - czy jakoś tak. Nie pamiętam czy to z WSiNW czy z tego starego podręcznika.
A kto z Was miał do czynienia z książkami do... WF-u z Bolkiem i Lolkiem?
Z podręczników do matematyki to bardzo mi się podobała ksiażka do IV albo V klasy. Wszystkie zadania tekstowe i tematy działy się jakby wśród kilku szkolnych kolegów. Niektóre opisy nawet były trochę za bardzo abstrakcyjne jak na podstawówkę (opis działania centrali telefonicznej, historia z włażeniem na dach i szukaniem swego cienia na księżycu, itp).

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 14 wrz 2007, o 22:06

Geo Dutour pisze:Pamiętam też historyjkę o robocie, który jakiś chłopiec dostał od taty, bo tata pracował w fabryce robotów.


cześć. czy to było o tym, że kiedy przyszedł do niego kolega, chłopiec ustawiał z boku jakieś pokrętła, a robot mówił wynik mnożenia, dodawania itd.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Geo Dutour
Posty: 278
Rejestracja: 24 maja 2006, o 21:10

Post autor: Geo Dutour » 14 wrz 2007, o 22:12

cześć. czy to było o tym, że kiedy przyszedł do niego kolega, chłopiec ustawiał z boku jakieś pokrętła, a robot mówił wynik mnożenia, dodawania itd.[/quote]

Chyba tak.
Lubiłem także podręcznik do przedmiotu "środowisko" (taki zintegrowany wstęp do fizyki, chemii i biologii), zwłaszcza rozdział "Komunikacja". Podobały mi się także książki do plastyki.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 14 wrz 2007, o 22:17

jeśli tak, to lubiłem tą czytankę. pamiętam rysunek - raczej zielony, kwadratowy robot.
bardzo chciałem, żebyśmy ją "przerabiali" na lekcji. niestety pani kazała tylko podkreślić w niej czasowniki.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Moon River
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2007, o 04:40

Post autor: Moon River » 15 wrz 2007, o 02:31

Geo Dutour pisze:A "Rajsa" z WSiNW miała chyba na imię Rajka. Na pierwszy rzut oka, tytuł "Jeńcy Rajki" kojarzył mi się z jakąś opowieścią wojenną...

Tak, "Jeńcy Rajki (Raiki?)" - jeszcze dziś pamiętam, kiedy zaczynaliśmy przerabiać tę czytankę, "pani" nam powiedziała, że to bardzo wesoła historia - żeby się nie zrażać tytułem :) Z tego co pamiętam, Raika i jej brat (?) gdzieś mieli iść (jakaś defilada, pokaz?) i chyba ona go uwięziła w łazience???? Komuś coś świta pod przyłbicą??? W którejś z książek była też historyjka na okoliczność Dnia Kobiet, jak to chłopcy kwiatki dziewczynkom wręczali - pamiętam taką ilustrację: narysowane różnokolorowe kwiatki, a ze środka każdego z nich, otoczona płatkami, uśmiecha się buzia innej dziewczynki. (Styl rysunków taki jak na okładce "Liter".) Gdzieś były drukowane fragmenty "Dzieci z Bulerbyn". No i mrożąca krew w żyłach historia (to już chyba w jakiejś wyższej klasie było) o chłopcu, któremu w czasie wojny zabili mamę, a on gdzieś dzielnie szedł - to było rozdzierające.

Kamila
Posty: 325
Rejestracja: 6 wrz 2006, o 22:04
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kamila » 15 wrz 2007, o 13:41

To chyba był nawet cykl czytanek o Rajce i innych dzieciach. Pamiętam, że brat nie chciał jej chyba w czymś pomóc, bo gdzieś wychodził z kolegą, więc ona mu poodpruwała wszystkie guziki w kurtce. Potem chyba on zgodził się zobić to coś, czego wczesniej nie chciał, a ona mu szybko poprzyszywała te guziki.

A kojarzy ktoś te czytanki, też z klas 1-3 (chyba) :
- coś o chłopcu Kamyczku. Na końcu miał się ścigać z ojcem na schodach,
- coś o powodzi,
- o chłopcach, ktrzy w drodze do szkoły kopali butelkę, która się w końcu rozbiła. Jak jeden z nich wracał, to spotkał pana, który przebił sobie koło od roweru, jadac po lekarza dla chorej córeczki i ten chłopiec bardzo głupio się czuł,
- coś o chłopcu, który woził na sankach niepełnosprawną dziewczynkę,
- jakiś cykl czytanek hisotrycznych (chyba w trzeciej klasie),

ODPOWIEDZ