W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 2 sie 2010, o 21:31

Teraz będziemy oglądać wychowanie bez klapsa.

Awatar użytkownika
Syriusz Falcon
Posty: 610
Rejestracja: 16 lut 2010, o 19:42
Kontakt:

Post autor: Syriusz Falcon » 2 sie 2010, o 23:22

:(
Nigdy nie można być pewnym , co w naszej pamięci jest ważne.

Geo Dutour
Posty: 266
Rejestracja: 24 maja 2006, o 21:10

Post autor: Geo Dutour » 19 paź 2010, o 21:51

Co do noża, to pamiętam grę na piasku. Dzieliło się podwórko na dwie równe części (jedna "moja", druga "twoja") i rzucało się nożem żeby się wbił. Kto wbił, to "powiększał" swoją część kosztem pola przeciwnika, a kto nie wbił to tracił część "terytorium".
Osoby o zacięciu do elektroniki konstruowały małe nadajniki radiowe na UKF o zasięgu ok. 100-500 metrów. Można było prowadzić "normalną" rozgłośnię dla blisko siebie mieszkających dzieciaków, ale większa frajda była z dwoma nadajnikami i dwoma odbiornikami - łączność dwustronna, takie stacjonarne CB na paśmie radiofonicznym. Ja już byłem pełnoletni, gdy zacząłem się w to bawić, ale parę razy u mnie w mieście odebrałem takie "rozgłośnie" robione ewidentnie przez dużo młodszych ode mnie. Co ciekawe, obywało się bez przekleństw, bez hip-hopu, itp. Natomiast było czytanie kawałów z gazet, itp.

Robi
Moderator
Posty: 2353
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: Robi » 30 wrz 2011, o 08:59

Obrazek

Robi
Moderator
Posty: 2353
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: Robi » 2 mar 2012, o 14:16

Obrazek Obrazek Obrazek

Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: mutant » 2 kwie 2012, o 14:48

Odświeżam wątek, bo piszę błaśnie artykuł na bloga o grach i zabawach z dzieciństwa, m.in. o skakaniu w gumę i w linkę. Próbuję sobie przypomnieć poszczególne zadania. Niestety z tego, co tu piszecie, wynika, ze praktycznie wszędzie były inne warianty. Podejrzewam, że nawet w jednym mieście mogło ich istnieć kilka lub więcej. Ja z gumy pamiętam zadanie "raz, dwa, trzy", polegające na wykonywaniu trzech podskoków kolejno: przed gumą, przekroczywszy pierwszą część gumy jedną nogą, w środku, jedną nogą z drugiej strony, całkowicie po drugiej stronie; potem przechodziło się do dwóch podskoków we wszystkich tych konfiguracjach, a kończyło na jednym. Nie było wolno nadepnąć na gumę ani wykonać niewłaściwej liczby podskoków. Istniały jednak również takie sekwencje, w których nadepnąć na gumę należało, albo też bardziej złożone wersje „raz, dwa, trzy”, w których po zrobieniu trzech podskoków przed gumą należało na przykład chwycić nogą pierwszy pas gumy i wraz z nim przeskoczyć na drugim, tworząc pętlę, do której następnie wskakiwało się drogą nogą (za każdym razem wykonując w tej pozycji trzy podskoki), a na koniec trzeba było z tej pętli wyskoczyć (znów trzy podskoki... i tak dalej). Niestety to jest wszystko, co pamiętam.

Z gry w linkę (tak u nas zwanej, choć zauważyłam, że tu głównie używacie formy "skakankę", podczas gdy u nas skakanką nazywano taką jednoosobową) pamiętam tylko tyle: dwie osoby stały na obu końcach owej linki (czyli takiej dużej skakanki, choć często robionej po prostu z grubego sznura) i kręciły nią w równym rytmie, a inne musiały skakać. Przykładowy wariant, nazwijmy go „dwa razy z przerwą”, bo nie pamiętam właściwego nazewnictwa (jeśli je pamiętacie – proszę o komentarze!), polegał na tym, że osoba musiała w odpowiednim momencie wskoczyć pod linkę, dwa razy nad nią przeskoczyć, gdy ta znajdzie się na ziemi, a potem wyskoczyć, następował jeden pusty przebieg, po czym wskakiwała następna osoba i robiła to samo. Oczywiście trudniejsze były skoki „bez przerwy”, a zwłaszcza „jeden bez przerwy”, czyli robisz jeden skok, zaraz po tobie wskakuje kolejna osoba, a po niej kolejna, ty zaś biegniesz z powrotem do kolejki, żeby znów skoczyć, gdy wszyscy inni to zrobili. Były też warianty, w których dwie osoby skakały jednocześnie – na przykład każdy musiał skoczyć dwa razy, ale po razie doskakiwała do niego kolejna osoba, która też robiła swoje dwa razy i tak dalej. Istniał także wariant, w którego nazwie (pełnej nie pamiętam) było „pies goni kiełbasę”, a polegał na dokładnym naśladowaniu pierwszej osoby, niejako „zadającej” właściwe ćwiczenia, przy czym oprócz skakania wiązało się to często z bieganiem wokół kręcących albo w ogóle gdzieś. Kto skusił, czyli źle coś wykonał albo zaplątał się w linkę, za karę musiał nią kręcić, póki nie skusi ktoś następny.

Napiszcie, co jeszcze pamiętacie z tych dwóch gier - może przypomnę sobie coś, co u nas też występowało.
"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

Robi
Moderator
Posty: 2353
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: Robi » 2 kwie 2012, o 16:29

Jesli chodzi o gume to u nas byly dwa warianty . O ile sie nie myle to nazywaly sie "dziesiatki" i "niemka". W pierwszy ( a moze drugi? ) graly przewaznie dziewczyny i polegalo to na przeskakiwaniu z jednej gumy na druga , przy czym guma musiala byc zawsze miedzy nogami. Gralo sie parami i gdy jedna skusila to druga mogla ja wybawic.
W niemke ( a moze to byly wlasnie dziesiotki? ) gralo sie chyba pojedynczo w trzy osoby. Dwie trzymaly gume a trzecia skakala zaliczajac poszczegolne zadania az do skuchy. W obu wariantach poszczegolne zadania zaczynalo sie od poziomu gumy na kostkach , nastepnie lydki , kolana , biodra , pas itd. Osoba lub para ktora miala swoja kolejke rozpoczynala od poziomu na ktorym wczesniej skusila.
W tym drugim wariancie ( chyba niemce) bylo 10 zadan. Pamietam kilka z nich ale nie pamietam ktorymi byly w kolejnosci. Jedynki polegaly na przeskoczeniu obu gum z jednej strony na druga , dwojki chyba klasycznie czyli guma miedzy nogami , raz jedna raz druga , trojki polegaly chyba na przelozeniu stopy pod pierwsza guma pod kontem 90 stopni i przydepnieciu drugiej 3 razy. Czworki chyba tez klasycznie ale podwojnie. W jednym z kolejnych zadan stalo sie rownolegle do gum , przy czym noga wewnetrzna byla przelozona pod pierwsza guma ktora opierala sie na nodze a stala za druga guma nie dotykajac jej , nalezalo w podskoku obrucic sie o 180 stopni i zamienic nogi . To bylo chyba zadanie nr 7 i tyle razy nalezalo sie obrocic w podskoku.
Innym zadaniem bylo ustawienie sie do gumy pod katem 90 stopni , nadepniecie lewa noga na pierwsza gume a prawa wlozenie pod gume, nastepnie przeskakiwalo sie na druga gume do przodu zamieniajac nogi w ten sposob ze prawa nadeptywalo sie gume a lewa wkladalo pod gume, nastepnie przeskakiwalo sie do tylu na pierwsza gume. To bylo chyba zadanie nr 9 i tyle razy nalezalo przeskoczyc z gumy na gume. Te parzyste zadanie byly chyba klasyczne i podobne do 2 i 4 .
W niemke chlopcy czesciej grali u nas ( miedzy innymi ja :) ) bo byla bardziej urozmaicona od zwyklej gumy.
Nie wiem czy ktos cos zrozumial z tego co tu napisalem :wink: ,ale bardzo trudno jest to opisac slowami

juka
Posty: 1326
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: juka » 2 kwie 2012, o 16:41

Pamiętam, że w gumę grało się na dwa sposoby: ten pierwszy, który opisałaś polegał właśnie na podskakiwaniu między gumami bez nadeptywania, po każdej takiej sekwencji guma wędrowała w górę, stąd najpierw były kostki, potem łydki, kolanka, uda i dalej już dokładnie nie pamiętam: bioderka albo pas i coś tam dalej (paszki?) aż do szyi, przy czym te ostatnie oczywiście były „chodzone”. Jeśli umawiano się tylko na skakane (bo te chodzone były raczej mało atrakcyjne, rzadko ktoś „kusił”), to kończono na ogół na kolanach czy udach, bo wyżej nikt nie był raczej w stanie skakać bez trącania gumy.
Drugi sposób był bardziej skomplikowany – tzw. „dziesiątki”, czyli wykonywano po kolei dziesięć „ewolucji”, oczywiście po każdym cyklu podnosząc gumę. Nie pamiętam oczywiście wszystkich po kolei, niektóre były proste, polegały na przeskakiwaniu między gumą lub nadeptywaniu jej. Pamiętam, że w „dziewiątkach” splątywało się ze sobą gumę trzy razy, po czym przydeptywało ją, potem należało podskoczyć, a guma w międzyczasie miała się rozplątać, więc powinno się wylądować obiema nogami na rozplątanej gumie – jeśli guma nie zdążyła się dobrze rozplątać albo nie wcelowało się w nią depcząc obok – była kucha. W „siódemkach” należało jedną gumę zaczepić sobie na biodrze i obracając się skakać 7 razy wokół tej drugiej zawsze mając ją między nogami. Podobnie wyglądały „piątki”, ale po zaczepieniu jednej gumy nie trzeba było się obracać wokół drugiej, tylko wystarczyło podskoczyć pięć razy i wrócić. „Dziesiątki” natomiast polegały na skakaniu przodem do gum raz na jedną, raz (tyłem) na drugą, przy czym jedna noga zawsze miała być na gumie, druga pod nią. Z pozostałych (nie pamiętam dokładnie, które to były) kojarzę np. naskakiwanie na gumę i na zewnątrz niej tyle razy, ile wymagała „nazwa” skoku, nadeptywanie gumy i podskakiwanie na niej ileś razy, ale tak minimalnie, żeby nie „wypuścić” gumy spod stóp.
Co do gry „w kręcenie liną” albo „w linę”, to nie pamiętam żadnych skomplikowanych szczegółów, najczęściej po prostu dwie osoby kręciły, a kolejne wskakiwały, przy czym szybko robił się tłok i któraś musiała skusić. Pamiętam natomiast grę „w szczura”, która polegała na kręceniu liną dookoła, coraz wyżej, a ustawione w kole osoby podskakiwały nad liną – na końcu zawsze był jakiś węzeł, żeby linę bardziej obciążyć, stąd chyba tytułowy „szczur”, przy czym lina zazwyczaj była dość gruba, węzeł jeszcze grubszy, więc uderzenie takim „szczurem” dość bolesne.
Tyle udało mi się przypomnieć. :D
Edit: w czasie gdy pisałam posta, Robi wysłał swoją odpowiedź, widzę, że pamięta więcej z tych początkowych zadań, które u nas też chyba tak wyglądały, natomiast to co u niego było "dziewiątkami", u nas było na pewno "dziesiątkami", ale to mogło być róznie w różnych regionach. Nazwa "w niemkę" u nas nie obowiązywała. Przypomniało mi się jeszcze, że w tę "klasyczną" gumę grało się też w tzw. "trójkąta", czyli rozciągając ją między trzy osoby - można było wtedy skakać równocześnie w 2 lub 3 osoby (taka guma musiała być odpowiednio dłuższa, nie każda zatem do tego się nadawała, większość była po prostu za krótka).

Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: mutant » 2 kwie 2012, o 17:15

Super, że pamiętacie! Ja nie pamiętam żadnych dziesiątek, dziewiątek itp. - u nas chyba po prostu zadawało się różne zadania, które miały swoje nazwy, ale niestety pamiętam tylko to podstawowe "raz, dwa trzy". Wydaje mi się, że było też "raz, dwa, trzy" z różnymi dodatkami, np. właśnie to z przeciąganiem jednej części gumy i przeskakiwaniem z nią przez drugą. Pamiętam jedynie sposób "skakany" i ja rzeczywiście wymiękałam gdzieś przy biodrach, góra pasie, ale niektóre koleżanki, bardziej wysportowane, potrafiły i do szyjki skakać. Oczywiście już chyba bez akcji z przeciąganiem gumy, tylko zwykłe "raz, dwa trzy". Szkoda, że wtedy nie było internetu, bo wiele z tych różnych sposobów skakania pójdzie w zapomnienie... Znalazłam nawet artykuły o współczesnych sposobach (podobno czasem jeszcze się skacze), ale są jeszcze inne...

Dam na blogu link do Waszych postów - niech sobie ludzie porównują :D
"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

Robi
Moderator
Posty: 2353
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: Robi » 2 kwie 2012, o 17:40

mutant pisze:
Dam na blogu link do Waszych postów - niech sobie ludzie porównują :D
Daj daj , moze ktos przylaczy sie do dyskusji :wink:

Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: mutant » 4 kwie 2012, o 17:53

"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

Awatar użytkownika
Syriusz Falcon
Posty: 610
Rejestracja: 16 lut 2010, o 19:42
Kontakt:

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: Syriusz Falcon » 7 maja 2013, o 15:35

Tak się zaliczało łydki, a jaka była najwyższa wysokość, chyba szyjka.
Nigdy nie można być pewnym , co w naszej pamięci jest ważne.

juka
Posty: 1326
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: juka » 11 lip 2013, o 22:58

http://www.domosfera.pl/wnetrza/1,12411 ... ECIA_.html
O ile w opisie zabaw nic nowego (przynajmniej dla bywalców nostalgii), to ciekawe są komentarze pod artykułem - sporo wspomnień.

Awatar użytkownika
krasnal
Posty: 7
Rejestracja: 5 kwie 2013, o 13:15

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: krasnal » 20 lip 2013, o 23:27

Ze wzruszeniem przeczytałem poniższy wątek.

U mnie było podobnie - naklejki od Coca-Coli (oczywiście prośba do firmy przepisana litera po literce bez jakiejkolwiek znajomości angielskiego). Gdzieś przepadły, oczwiście nigdy nie odklejone. Zabawy w chowanego (zwane potocznie chowańcem) - bawiłem się nawet jeszcze jako, jak sam to dumnie określałem "średnia młodzież", czyli w wieku ok 12-13 lat - "za mną, przede mną, po bokach nie wolno - szukam!".

Oczywiście wojna - ci koledzy, którym lepiej się powodziło mieli różne "prawdziwe" karabiny, pozostałym musiały wystarczyć kije.

Przypomina mi się jeszcze jedna rzecz, ale zabawą bym tego nie nazwał, a raczej głupotą i to straszną. "Bawiła" się w to moja siostra z koleżankami. Nie pamiętam dokładnie na czym to polegało, ale chyba jedna osoba brała kilka głębokich oddechów, ostatni oddech zatrzymywała w płucach jak najdłużej potrafiła, a druga osoba w tym momencie naciskała pierwszej na klatkę piersiową. Pierwsza osoba traciła wówczas przytomność - i tak się zdarzyło koleżance mojej siostry - straciła przytomność i upadła głową na chodnik - oczywiście wszystkie pozostałe osoby się rozpierzchły. Długo siostra nie przyznawała się rodzicom, a gdy już się przyznała dostała solidne baty.
Kde domov můj?

Awatar użytkownika
Erin
Posty: 97
Rejestracja: 14 lut 2013, o 20:03
Lokalizacja: Śledzikowo ;-)

Re: W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Post autor: Erin » 24 lip 2013, o 08:39

O, guma, klasy - to było to! :D
YOU'LL NEVER BEAT THE IRISH :)
Koty to cudne istoty :) Obrazek

ODPOWIEDZ