W co bawiliśmy się jako niesforne dzieciaki?

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
eMka
Posty: 14
Rejestracja: 15 gru 2009, o 02:17

Post autor: eMka » 18 sty 2010, o 18:57

Hejka!!! :mrgreen: Ponieważ wcześniej narobiłam małe zamieszanko z moim tematem, który na szczęście już usunięty został, to teraz na właściwym forum chciałabym przypomnieć Wam jedną zabawę. :lol:
Potrzebna była grupka dzieci. :roll: Wybierano spośród nich jedno, które zasiadało na tronie i było królem. Reszta dzieciaków ustalała sobie cichaczem jakąś wspólną czynność (np. zbieranie grzybów), po czym szła do Króla i rozpoczynała się zabawa. Zaczynały dzieci:
_ Dzień dobry Królu Lulu z kartoflanym nosem polanym sosem.
_ Dzień dobry Dzieci Śmieci, gdzieście były i coście robiły
_ Byliśmy tam, byliśmy tu a robiliśmy to ....
i wtedy dzieci pokazywały to co wcześniej ustaliły, zadaniem króla było zgadnąć. Nie pamiętam tylko jak to się kończyło. Czy wystarczyło, że król zgadł i potem wybierało się następne dziecko, czy też król po odgadnięciu musiał złapać jakieś dziecko i to ono było królem. Pomóżcie jeśli pamiętacie. W ogóle to opiszcie jakieś zabawy. Wokół mnie urodziło się ostatnio sporo dzieciaków i jako dobra ciocia chcę się z nimi jakoś normalnie bawić.
Kołaczą mi się jeszcze po głowie takie słowa: Hali hali wesołe miasteczko się pali! Wiem, że do tego potrzebna była piłka, że się nią rzucało i niestety w dalej już moja pamięć strajkuje :evil: Pozdrawiam :grin:

eMka
Posty: 14
Rejestracja: 15 gru 2009, o 02:17

Post autor: eMka » 18 sty 2010, o 19:07

Biały Delfinie co do Twojej wypowiedzi to coś w tym musi być bo i ja uwielbiam łażenie po górach.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 18 sty 2010, o 19:37

ha ha, to super. witamy serdecznie nową forumowiczkę :grin: . to fajne miejsce i znajdziesz tu duuzo wspomnień.


ps. jakie szyty masz za sobą ? gdzie chodzisz ?
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

siwyalf
Posty: 26
Rejestracja: 27 sty 2010, o 03:16
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: siwyalf » 27 sty 2010, o 03:50

Ponieważ jako dzieciak mieszkałem na Ursynowie to mieliśmy fantastyczny dostęp do różnego rodzaju budów. Nowe bloki, nowe pawilony, studzienki kanalizacyjne, studzienki telekomunikacji no i metro :)
Łaziło się wszędzie i zbierało pręty, druty itp rzeczy :)
Chyba nigdy nie zapomnę jak łaziliśmy po budowie metra po jakiejś "szynie (teraz to strop sufitu metra) zawieszonej nad 10. metrowym dołem.
Kapiszony, spłonki (naboje do straszaków), korki, saletra z cukrem (bączki, wulkany) były na porządku dziennym.
Z Lasu kabackiego przynosiliśmy gałęzie Leszczyny, z których robiliśmy łuki :)
Proce, haclówki (to takie proce tylko zrobione ze sztywnego drutu. Strzelałe się z nich drucikami wygiętymi w literkę U), spluwy z długopisów, ołówków, szkła... za naboje służył wymemłany w buzi papier lub ... czarny bez, który cholernie brudził :)
Budowanie szałasów, baz, zdobywanie lochów (piwnic lub budowanych pawilonów), zjeżdżanie po linie z drzew ( to już czasy Rambo i żółwi Ninja) również były codziennymi zabawami.
A pamiętacie grę w pikuty czy państwa ?
Rysowało się na ziemi okrąg i dzieliło na równe części (w zależności od liczby graczy). Stojąc na swojej części rzucało się nożem w czyjeś państwo. Odkrajało się kawałek w takiej linii jak wbił się nóż powiększając swoje imperium.
W zimę rzucaliśmy śnieżkami w okna domów lub przejeżdżających autobusów.
Standardem też było wkładanie zapałki w domofon lub dzwonek do drzwi:)
Ganianie się z dozorcą np. terenu przedszkolnego tez umilało nam tamte beztroskie lata.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 27 sty 2010, o 19:50

siwyalf pisze:
A pamiętacie grę w pikuty czy państwa ?
Rysowało się na ziemi okrąg i dzieliło na równe części (w zależności od liczby graczy). Stojąc na swojej części rzucało się nożem w czyjeś państwo. Odkrajało się kawałek w takiej linii jak wbił się nóż powiększając swoje imperium.
To w Warszawie też sie w to grało? :grin:

Awatar użytkownika
chrisbern
Posty: 14
Rejestracja: 28 lut 2010, o 17:59
Lokalizacja: Berlin
Kontakt:

Post autor: chrisbern » 18 mar 2010, o 00:24

Na moim podwórku we Wrocławiu w latach 80-tych bawiliśmy sie tez w "statki". Gralo się to w piaskownicy we dwóch. Na przeciwległych murkach piaskownicy każdy budował z piachu (ale wilgotnego z głębi, nie z sypkiego) swój okręt wojenny - z reguły długi z wieżyczkami z działami (z patyczków). Następnie stawało się na murku obok własnego statku i na przemian rzucało się cegłówką w statek przeciwnika. Kto komu pierwszy zupełnie zniszczył statek ten wygrywał.

Byla tez jakaś gra, ze sie na ziemi rysowało patykiem, chyba kraje... I rzucało w niebo piłkę tenisowa i trzeba było coś zrobić, zanim spadnie, ... Moze coś poplątałem :mad: , nie pamiętam. Kojarzycie?

No i byla oczywiscie gra w "kolarzy" kapslami od butelek. Butem rysowało się przez cale podwórko tor - długość buta stawała sie szerokością toru i w naturalny sposób powstawały po obu stronach naturalne krawędzie. W kapsel wklejało sie flagę państwa, jakie sie chciało reprezentować (ale chyba nie bylo to konieczne) i każdy pstrykał w kolejności swojego kolarza. Ważne było, żeby nie "wylać", czyli nie wyskoczyć z toru (nie pamiętam, co było konsekwencja "wylania"...). Jak była prosta, to bardziej utalentowani zawodnicy potrafili naprawdę daleko pstrykać. Ach, cóż to były za emocje...

Ponadto były tez pochody, zabawa w chowanego, piłka nożna (także w wydaniu jeden na jednego), zabawa w rycerzy (luki, tarcze, miecze) i skok wzwyż do piaskownicy przez wyrafinowaną improwizowaną konstrukcje z długich gałęzi naszych podwórkowych Forsycji (teraz sa te forsycje przycinane i za Chiny by się takich pięknych smukłych gałęzi już nie znalazło :( ).
Z listków forsycji robiliśmy tez stateczki i puszczaliśmy na nasza podwórkową kałużę. Byly 3 modele stateczków.
"Małpeczki z naszej półeczki" Gdzie jesteś moja ukochana książko dzieciństwa? :(

Awatar użytkownika
chrisbern
Posty: 14
Rejestracja: 28 lut 2010, o 17:59
Lokalizacja: Berlin
Kontakt:

Post autor: chrisbern » 18 mar 2010, o 00:50

Elle pisze:robienie szklanych widoczków w ziemi...
"Widoczki" tez robiliśmy :). Wykopać dołek w ziemi, włożyć parę ładnych dekoracyjnych elementów typu stokrotka, trawa, jakieś świecidełka i zakrywało sie to kawałkiem szkła, z reguły bodajże dnem butelki. I zasypywało z powrotem ziemia.
"Małpeczki z naszej półeczki" Gdzie jesteś moja ukochana książko dzieciństwa? :(

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 19 mar 2010, o 23:02

chrisbern pisze:piłka nożna (także w wydaniu jeden na jednego),
o tym, jeszcechyba nikt nie wspominał, a tez było powszechne.
Robienie szklanych widoczków też mi się podbało, nawet sam zakopywałem w ziemi różne przedmioty, nie koniecznie kwiaty.

oprócz tych powszechechnie znaych zabaw w pisakownicy miałem swoje - budowałem, albo przynajmniej próbowałem budować małe "obiekty inzyniryjne"np. kopałem duży otwór zamykałem deseczkami, zasypywałem i nastepnie robiłłem w tym miejscu mały zalew,
albo kiedyś próbowałem zrobić mały tunel: kopałem rowek ustawiałem kontrukcje z deseczek i i zasypywałem pisakiem.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

juka
Posty: 1326
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 20 mar 2010, o 19:12

W ogóle nie znam zabawy w robienie widoczków :evil:.

yala1
Posty: 17
Rejestracja: 9 lis 2009, o 21:28

Post autor: yala1 » 20 mar 2010, o 19:35

W moich stonach widoczki były zwane sekretami.
Każdy robił to indywidualnie i później pokazywało się swoje sekrety znajomym z podwórka.
Oczywiście jeśli się pamiętało gdzie był zakopany sekret.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 21 mar 2010, o 21:01

juka pisze:W ogóle nie znam zabawy w robienie widoczków :evil:.
Juko, to chociaż w doniczce zrób sobie tak, żebyś się nie czuła pokrzywdzona. :grin:

A koleżanka yala skąd jest? :smile:

yala1
Posty: 17
Rejestracja: 9 lis 2009, o 21:28

Post autor: yala1 » 21 mar 2010, o 21:55

Kolega!
Kresy wschodnie.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 22 mar 2010, o 19:43

yala1 pisze:Kolega!
Kresy wschodnie.
Drogi kolego, pokornie proszę o wybaczenie. :oops:
Myślałam, że chłopców takie zabawy nie interesowały. :grin:
Jeszcze raz przepraszam.
Kresy powiadasz? Toś po tej samej stronie Wisły, co i ja.

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 22 mar 2010, o 21:18

juka pisze:W ogóle nie znam zabawy w robienie widoczków :evil:.
Ja znam, wkładaliśmy oprócz darów natury ludziki i zwierzątka.Kiedyś podczas zabawy ja i koleżanka zapomniałyśmy o naszych zakopanych skarbach a na drugi dzień jamki były puste..
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 22 mar 2010, o 21:35

wilma pisze:
juka pisze:W ogóle nie znam zabawy w robienie widoczków :evil:.
Ja znam, wkładaliśmy oprócz darów natury ludziki i zwierzątka.Kiedyś podczas zabawy ja i koleżanka zapomniałyśmy o naszych zakopanych skarbach a na drugi dzień jamki były puste..
Zwierzątka??? Rozduszona biedronka sidmiokropka? :grin:
Kto rozgrzebał te jamki? :smile:

ODPOWIEDZ