Zabawki

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 24 wrz 2007, o 11:27

"A kolejke elektryczna ktos mial?"
Miałam kolejkę, nakręcało się ją kluczykiem i jeździła w kółko po składanych torach. Nie było tam żadnych atrakcji - tunelu, rozjazdu itp., po prostu tory składane w koło.
Miałam tez plastikowy tor samochodowy, tez składany w owal - ten juz był z atrakcjami - samochód podjeżdżał pod górę, jechał bokiem na dwóch kołach, robił fikołka z wysokości - rzadko wtedy trafiał na swój tor jazdy, więc trzeba było mu "pomagać".

Robi
Moderator
Posty: 2372
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 24 wrz 2007, o 12:26

Ja mialem NRD-owska kolejke PIKO , z semaforami , stacjami , drzewkami.

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 24 wrz 2007, o 12:49

Moja była radziecka, jak większość moich zabawek.
Pamiętam jeszcze dwa pojazdy, jakie mieliśmy z bratem: samochód na pedały marki Moskwicz - kabriolet z plastikową szybą, trąbką-klaksonem z boku, a drugi to koń z zaprzęgiem w postaci doczepionego siodełka na kółkach, też na pedały. We wczesnych latach 70 tymi pojazdami wzbudzaliśmy u przechodniów nie lada zaciekawienie. :)

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 24 wrz 2007, o 15:55

Robi pisze:Ja mialem NRD-owska kolejke PIKO , z semaforami , stacjami , drzewkami.
Też miałem. Rozstaw HO. Te domki do sklejania były super.

Coś jeszcze zostało:

Obrazek

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 24 wrz 2007, o 16:26

Brat miał kolejkę, ale wagoniki były takich większych rozmiarów. Nie wiem jak się to nazywało. :roll: :)

Robi
Moderator
Posty: 2372
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 24 wrz 2007, o 16:43

Ja swojej juz nie mam :(
Inny typ kolejek to chyba TT

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 24 wrz 2007, o 19:24

H0 było chyba największe. Mniejsze były TT i N. Większe od H0 mogły być jakieś kolejki nie podpadające pod modelarstwo kolejowe.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 24 wrz 2007, o 19:25

Chyba HO, coś tak kojarzę z symboli na pudełkach. Bo liter TT nie pamiętam.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 24 wrz 2007, o 19:47

Robi pisze:Inny typ kolejek to chyba TT

Ja właśnie mam TT-kę, dość dużo zostało z zestawu, ale nie oparł się czasowi, tory powykrzywiane, wagoniki niekompletne. miałem ręcznie dorobiony transformatorek, który podpinał sie w miejsce płaskich baterii.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
the_saint
Posty: 47
Rejestracja: 25 lis 2006, o 12:36

Post autor: the_saint » 26 wrz 2007, o 19:46

Jeśli chodzi o zabawki to z tego co pamiętam miałem: Stara, Jelcza, Nysę dużą i kilka małych, Poloneza, Fiata 125p i 126p, Autobus Jelcza, całą serie małych Guliwerków, czołgi, okręt wojenny na baterie, pełno autek z kiosków Ruchu, serie samochodzików o nazwie (chyba) Żbik. Natomiast z zagranicznych zabawek w pamięci mam jeszcze Fiata 124 coupe Pico, Fiata X/9, 2 tory z samochodami wyścigowymi dwie ogromne wywrotki itp..

P.S. W sprawie Wartburga Piko: W okolicach 1987 a może 88 roku byłem z rodzicami w NRD przez całe 2 tygodnie pobytu polowałem na ten samochód ale bez powodzenia :( , w zamian rodzice kupili mi między innymi tor wyścigowy oraz olbrzymiego Tir'a.
Wartburga udało mi się w końcu namierzyć dopiero na wystawiew sklepie przy przekraczaniu granicy :(

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 26 wrz 2007, o 21:08

Ze zdalnie sterowanych zabawek produkcji "enerdefenu" :wink: pamietam tzw. "spycharko-wywrotkę" na gąsienicach (nie mylić z blaszanym buldożerem na kluczyk!) i czołg T-62 z obracaną wieżyczką. Oba miały pudełko z dwoma żółtymi guzikami i blaszaną dźwignię do zmiany kierunku, napędzane były płaską baterią.
Samochody miały kierowniczkę i działały na 2 baterie R20.
Z ciekawych zabawek pamietam też węgierską lokomotywę z uśmiechniętym maszynistą dzwoniącym dzwonkiem, odbijającą się od przeszkód i stukającą "kotłem".
Blaszany był także karabinek z błyskającą czerwoną lampką (kopia węgierskiej wersji "kałacha" z uchwytem z przodu).

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 26 wrz 2007, o 21:19

Miałam taki czołg, choć chyba był radziecki, w każdym razie pamiętam te żółte guziczki i dźwigienkę. Miałam też radziecki Lunachod, czyli księżycowy pojazd, cały srebrny, także na baterie.

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 26 wrz 2007, o 21:45

Ten mój T-62 na pewno był produkcji enerdowskiej. Dołączali do niego dowódcę czołgu, bez nóg, z elastycznego plastiku. Wkładało sie go w wieżyczkę dowódcy (miała odchylaną klapkę). Oprócz tego była załączana do pudełka połowa lufy (nakładało się ją na tą część, która była już zamontowana w wieży - pewnie dlatego iż z całą lufą czołg nie mieściłby się w pudełku)) i dwie beczki, które instalowało się za pomocą gumek z tyłu kadłuba.
A jeszcze sobie przypomniałem o dystrybutorze benzyny (też PIKO). Z prawej strony była dźwignia za pomoca której nakręcało się sprężynę i zerowało zegar . Po naciśnięciu małego przycisku przy wężu dystrybutor wydawał dźwięki i miało się wrażenie, że tankuje.
Przypomniałem sobie też o niemeickich blaszanych zabawkach - samochodach: samochód strażacki (miały obracaną gondolę z sikawką do której nalewało się wody i naciskając pomkę gasiło pożary), oraz długi z naczepą na piasek (ten z kolei miał skręcane koła za pomoca dźwigni za kabiną szofera). Kolega miał z tej serii jakiś dźwig któremu mozna było odchylić kabinę jak w prawdziwej ciężarówce.
Za radzieckich pamietam pływającą amfibię z śrubką napędzającą z tyłu.

Robi
Moderator
Posty: 2372
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 27 wrz 2007, o 06:56

Dudzio pisze: Blaszany był także karabinek z błyskającą czerwoną lampką (kopia węgierskiej wersji "kałacha" z uchwytem z przodu).

Przpomniales mi ze tez taki mialem. Mialem tez lokomotywe ktora jak jechala to dymila , tylko nie pamietam w jaki sposob powstawal dym....

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 27 wrz 2007, o 11:11

Robi pisze:
Dudzio pisze: Blaszany był także karabinek z błyskającą czerwoną lampką (kopia węgierskiej wersji "kałacha" z uchwytem z przodu).

Przpomniales mi ze tez taki mialem. Mialem tez lokomotywe ktora jak jechala to dymila , tylko nie pamietam w jaki sposob powstawal dym....
Ta dymiąca lokomotywa to już była chyba chińska produkcja. Jakieś ustrojstwo było pod kominem i robiło tą smużkę. Nie pamietam dobrze, bo bawiłem się nią tylko kilka godzin.

A propos zabawek to przypomniały mi się (wybaczcie - już skleroza jak teraz tego nie napiszę to zapomnę na wieki) małe samochodziki japońskie (jeszcze wtedy japończycy eksportowali zabawki) nakręcane u dołu korbką. Wyglądały jak modelik, a jechały bardzo szybko jakieś dwa metry. Były ponadto bardzo solidne. Moja wyścigówka wytrzymała dwa lata. Sprzedawano je w sklepach z zabawkami.

ODPOWIEDZ