wspomnienia z przedszkola

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

wspomnienia z przedszkola

Post autor: mutant » 19 lis 2007, o 19:20

Macie jakieś? Ja pamiętam pewną wychowawczynię, któej strasznie się bałam. Otóż kiedy podczas leżakowania zobaczyła, że ktoś ma otwate oczy, zaraz krzyczała - trzeba więc było leżeć z zamkniętymi i możliwie bez ruchu, co było męczarnią!

Pamiętam też, że jak na obiad była sałata albo tata marchewka, to magazynowałam ją w ustach tak długo, aż przyszła po mnie mama, i dopiero w domu (?) wypluwałam.
"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 19 lis 2007, o 19:40

Ech, przedszkole... Spędziłam tam kilka lat, więc wspomnień mam mnóstwo, na ogół miłych. Nie lubiłam jedynie leżakowania i niektórych zabaw, np. "Gąski, gąski do domu", bo nie lubiłam być łapana przez "wilka". No i nie lubiłam chodzić do przedszkola we wtorki, bo w poniedziałki był "Zwierzyniec" i potem pani nas odpytywała "Co wczoraj mówił pan Sumiński?". Ja nie lubiłam opowieści p. Sumińskiego i oglądałam tylko bajki po "Zwierzyńcu"- Misia Yogi, Pixie i Dixie itp. Pani chyba o tym wiedziała, bo zawsze mnie pytała. :) No i pamiętam jeszcze, że codziennie na śniadanie był dżem albo ser topiony, zazwyczaj to drugie. Tak mi obrzydł na długie lata, że po serki topione sięgnęłam ponownie dopiero na studiach. :) Aaa i jeszcze chodziliśmy na spacery do pobliskiego lasu śpiewając "Gdy żołnierze idą drogą...", bo się dobrze rytmicznie do tej piosenki maszerowało.
Ok, na razie tyle, ale ostrzegałam, że mam mnóstwo wspomnień. :D

Awatar użytkownika
the_saint
Posty: 47
Rejestracja: 25 lis 2006, o 12:36

Post autor: the_saint » 19 lis 2007, o 20:24

a moją wychowawczynią w przedszkolu była ..................moja mama. 8)

Robi
Moderator
Posty: 2374
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 19 lis 2007, o 20:56

Do przedszkola chodzilem tylko rok bo nie lubilem tam chodzic i dlatego milych wspomnien to raczej nie mam....

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 19 lis 2007, o 21:58

juka pisze: Nie lubiłam jedynie leżakowania i niektórych zabaw, np. "Gąski, gąski do domu", bo nie lubiłam być łapana przez "wilka". Ok, na razie tyle, ale ostrzegałam, że mam mnóstwo wspomnień. :D
--------------------------------------------------------------------------
To zupełnie jak ja. Nie potrafiłam spać w dzień. Dzieci spały, a ja przez dwie godziny gapiłam się w sufit. :roll: A to wyciąganie leżaków i nakładanie piżam w środku dnia. Nie znosiłam tego. :evil: Pamiętam, że koleżanka miała piżamkę ze zbyt małym otworem na głowę i zawsze strasznie się męczyła przy nakładaniu. Często jej pomagałam. :mrgreen: Kiedyś przedszkolanka przyprowadziła swoich dwóch synów i jeden, taki chyba 10 latek wówczas, chodził w czasie tego leżakowania niczym kapo z długą wskazówką i tylko patrzył, kto się za bardzo wierci - więc go tą wskazówką szturał. Okropny typek. :roll:

Juko, ty nie lubiłaś gąsek, a czy lubiłaś zabawę w pająka i muchy? Ja bardzo! :D

To dawkuj nam te wspomnienia, tak, żeby się długo czytało. 8)

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 19 lis 2007, o 22:43

Nie znam zabawy w pajaka i muchy. :( Bawiliśmy się w "Piłka parzy" (za tym też nie przepadałam), w "Mam chusteczkę haftowaną", "Zielony walczyk", "Chodzi lisek" (bardzo lubiłam) i głuchy telefon (moja ulubiona). Ale najbardziej lubiłam układać puzzle, bo tego nikt nie lubił, więc miałam je do swojej dyspozycji. :)

Awatar użytkownika
Helmutt
Posty: 324
Rejestracja: 18 paź 2007, o 06:20
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: Helmutt » 20 lis 2007, o 08:48

W co mogliśmy się bawić w przedszkolu? Grupa rozbrykanych chłopaków, wychowanych na "4 pancernych" i "klossie"? Oczywiście w WOJNĘ! :)

Z innnych ciekawych zabaw - po emisji filmu "Tragedia Posejdona" w poniedziałek z rana zbudowaliśmy z klocków ogromny transatlantyk i odtwarzaliśmy wydarzenia z filmu dodając mnóstwo własnej inwencji :)
Którejś też wiosny przyszło nam do głowy zrobienie "pułapki na baby". Była ciepła wiosna i często wychodzilismy z całym przedszkolem na dwór, no to zawsze my chłopaki za blok (przedszkole było w bloku, w jednym z mieszkań do tego przystosowanych) i kopaliśmy w ziemi wielka dziurę. Proceder trwał około 2 tygodni wreszcie wyśledziła nas jedna z przedszkolanek i oniemiała, bo dół był z tego co pamiętam taki, ze duży fiat gdyby wjechał to skryłby się chyba z dachem. Oczywiście skończyło się ogólnym "opieprzem" i tym, że podczas wyjść na dwór byliśmy pod "specjalnym nadzorem".
Z zabaw grupowych - klasyka - "Chodzi lisek koło drogi", czy "Głuchy telefon" (w którym uwielbiałem całkowicie przekręcać wyrazy) i tym podobne.
Pamietam jak na Dzień Strażaka przedszkolanka skombinowała skąś dwa autentyczne hełmy strażackie i pół dnia bawilismy się w strażaków.
Nie chwaląc się - umiałem czytać już w wieku 3 lat. No to przedszkolanki miały ze mna dobrze - sadzały mnie na krześle, dawały ksiązkę i czytałem ją na głos reszcie dzieciaków, a one mogły w tym czasie delektowac się kawą lub herbatą.
Dwa razy stałem w kącie - raz za mówienie "Heil Hitler" zamiast "cześć" do kolegów a drugi raz jak rozbiłem koledze głowę taką ciężarówką - bilismy się o możliwość zabawy klockami Lego, które jeden z kolegów przyniósł.
Przedszkole wspominam miło, choc moje przezycia to nic w porównaniu z moim bratem, który łamał kolegom ręce :)

Lukasz7
Posty: 13
Rejestracja: 7 sie 2005, o 00:25

Post autor: Lukasz7 » 20 lis 2007, o 11:35

Podobnie jak poprzedniczka nie znosiłem leżakowania, a to wyciąganie leżaków i zakładanie pidżam to był najgorszy możliwy z koszmarów. Kolejne koszmary to obiadki, a zwłaszcza zupki, których notorycznie nie zjadałem i narażałem się przez to pani kucharce, badania lekarskie (min. dentystyczne, przez co chyba dziś mam dentofobię) i komenda "chowamy zabawki". Nie cierpiałem też uroczystości i "teatrzyków", bo zawsze wstydziłem się występować, a byłem do tego poniekąd zmuszany :>

Lubiłem, kiedy rano pani ("ciocia") pozwalała oglądać TV - szczególnie "Denvera, Ostatniego Dinozaura". Jako totalną abstrakcję wspomiam teraz, że często oglądaliśmy teledyski, które TVP2 puszczała rano po/lub przed bajką, min. "I'll Be Your Baby Tonight" Dylana w jakimś innym wykonaniu. Było też miło, jeżeli rodzice lub starsze rodzeństwo przychodziło po mnie wcześniej, żeby mnie odebrać :) Człowiek czuł się wtedy taki ważny :)

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 20 lis 2007, o 11:39

A ja do przedszkola wcale nie chodzilam,wiec nie mam zadnych wspomnien.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 20 lis 2007, o 12:50

U nas w przedszkolu w ogóle nie było telewizora. Może nawet stał w gabinecie p. dyrektor, ale go nie oglądalismy. Co zresztą mieliśmy oglądać w czasach, kiedy jeden program zaczynał się o 17, a w drugim do południa były programy rolnicze albo audycje Nurtu? :) Słuchalismy natomiast radia, były takie audycje dla przedszkolaków. Pamietam, że raz całe przedszkole siedziało (po turecku) w oczekiwaniu na ten program, a audycja się spóźniała, ktoś ględził i ględził, w końcu okazało się, że audycji nie ma, bo jest transmisja ze zjazdu PZPR (chyba siódmego). W taki to sposób polityka wkroczyła w moje zycie. :)
No i oglądaliśmy jeszcze bajki wyświetlane na slajdach na projektorze. Uwielbiałam to, bo była to namiastka prawdziwego kina.

Awatar użytkownika
Helmutt
Posty: 324
Rejestracja: 18 paź 2007, o 06:20
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: Helmutt » 20 lis 2007, o 14:35

Myśmy często chodzili na długie spacery. Moje osiedle budowało się jeszcze i wśród płyt betonowych egzystowały jeszcze pozostałości dawnej wsi, która była w tym miejscu - na wpół zdziczałe sady, ogródki, stare stodoły - i tam często bawiliśmy się z całym przedszkolem.
Drugim celem naszych wypraw był stary poligon wojskowy, a na tym poligonie.... prawdziwy czołg! Co prawda był to wypalony wrak T-34 ale i tak uwielbialiśmy tam chodzić, obok była zepsuta armata przeciwlotnicza i wraki ciężarówek wojskowych. Zwykle wyprawa na poligon zajmowała co najmniej pół dnia, szło się tam kilka km. Po jednej z wypraw, wróciliśmy na obiad, na dworze upał, my zmęczeni, spragnieni - a te j***** kuchary kompotu nie przygotowały do picia. Jacy mogliśmy być źli.....:)

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 20 lis 2007, o 18:02

Moje początki w przedszkolu były trudne, bo nie chciałem do niego chodzić. Jak mama miała wychodzić to był płacz, łapałem mamę za spódnicę i nie chciałem puścić, przedszkolanki musiały mnie zabierać, ale z czasem w końcu się przyzwyczaiłem. Dosyć często spóźniałem się na przedszkolne śniadanie, przez to były problemu bo zostawało dla mnie mleko z kożuchem, którego nie znosiłem, na sam jego widok robiło mi się niedobrze. Pamiętam maksymalnie rozwodnione kompoty na obiad i kisiel na podwieczorek. Z leżakowaniem po oboedzie raczej nie było problemów, zazwyczaj zasypiałem. Ale nie przedadałem za fartuszkami przedszkolnymi, z kieszonką na brzuchu i skrzyżowanymi paskami na plecach i obowiązkowymi rajstopami (dwa paski z tyłu, jeden z przodu!).

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 20 lis 2007, o 19:04

Helmutt pisze: Z zabaw grupowych - klasyka - "Chodzi lisek koło drogi", czy "Głuchy telefon" (w którym uwielbiałem całkowicie przekręcać wyrazy) i tym podobne.
Nie chwaląc się - umiałem czytać już w wieku 3 lat. No to przedszkolanki miały ze mna dobrze - sadzały mnie na krześle, dawały ksiązkę i czytałem ją na głos reszcie dzieciaków, a one mogły w tym czasie delektowac się kawą lub herbatą.
Dwa razy stałem w kącie - raz za mówienie "Heil Hitler" zamiast "cześć" do kolegów a drugi raz jak rozbiłem koledze głowę taką ciężarówką - bilismy się o możliwość zabawy klockami Lego, które jeden z kolegów przyniósł.
--------------------------------------------------------------------------------
A ja "Głuchego telefonu" nie cierpiałam :( , ale to tylko dlatego, że jak się później, w wieku 12 lat okazało miałam lekki niedosłuch i nie słyszałam dobrze, co do mnie szepczą. Czułam się z tym źle, bo myślałam, że będą się ze mnie śmiali.

Do juki: Zabawa w pająka i muchy polegała na tym, że muchy latały, a na komendę "Pająk idzie" trzeba było znieruchomieć w danej pozie. Pająk chodził i jeśli mucha się poruszyła, zabierał ją na obiadek. :lol:

Helmucie - to tak jak ja! (No prawie) :wink: . Umiałam czytać w wieku czterch lat i też byłam wykorzystywana do czytania bajek w przedszkolu kolegom i koleżankom. :lol:
Heil H........ - no pięknie. Ale wiadomo, zabawy w Niemców odciskały piętno na psychice. :lol:

Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

Post autor: mutant » 20 lis 2007, o 19:09

A ja jako pierwsza w mojej grupie umiałam wiązać sznurowadła :)
"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 20 lis 2007, o 19:23

Przedszkole... często przechodzę obok niego, rok temu wymienili drzwi wejściowe,
pamiętam charakterystyczny intensywny zapach perfum przedszkolanki, leżakowanie, (raz kiedyś budziłem koleżankę, która mi się podobała) ale normalnie byłem spokojnym dzieckiem, wózki dla lalek traktowałem jako samochody,
no i kluski z ryżem i CYNAMONEM bleee !!! (a do tego jeszcze mleko),
bardzo nie lubiłem jak przedszkolanka nazywała mnie "kukiełką";
jakieś płaczące dzieci, worek z kapciami na wieszaku w szatni (trafił się nawet z muchomorkiem :))

jak byłem w starszakach - zainstalowali interkom - jak przychodził rodzić po dziecko to pani mówiła "taki a taki proszony do szatni" i było to słychać w głośnikach we wszystkich salach
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

ODPOWIEDZ