Kino w PRL - nasze przezycia.

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

Awatar użytkownika
Helmutt
Posty: 323
Rejestracja: 18 paź 2007, o 06:20
Lokalizacja: LUBLIN

Kino w PRL - nasze przezycia.

Post autor: Helmutt » 28 lis 2007, o 14:42

No właśnie - kiedyś częściej chodziło się do kina, nie było DVD, magnetowidami dysponowali naprawdę nieliczni - jedyna szansa zobaczenia ciekawych filmów to wizyta w kinie.

Mój pierwszy film obejrzany w kinie - "Coralgol i cudowna walizka" - miałem z 5 lat, ogromnie byłem ciekawy gdzie to tym razem rodzice mnie zabrali, jakaś sala z krzesłami, ekran przysłonięty kutyną... Rodzice powiedzieli, że będę oglądał misia (ale nie "Misia" :) ), ja w naiwności myślałem, że może zza kurtyny wyskoczy jakiś miś i będzie tańczył ku uciesze gawiedzi. Rzeczywistość jednak przerosła najśmielsze oczekiwania... :)

Najciekawsze przeżycie - poszliśmy z całą szkołą na "Rybkę zwaną Wandą" (do dziś się zastanawiam kto wpadł ta tak szatański pomysł). W trakcie jednej z "gorętszych" scen dał się nagle słyszeć przeraźliwy krzyk naszej matematyczki "Wyłączcie natychmiast te niemoralne bzdury!!!" - no i film przerwano, zapaliły się światła i wyszłiśmy z kina :) Trzeba przyznac, że jednak dyrekcja zachowała się - za tydzień poszliśmy na inny film, na koszt szkoły - oczywiście była to jakaś nuda dla dzieciaków, ale zawsze jakaś odskocznia od szkolnej codzienności.

Największy zawód - poszliśmy z rodzicami na "Cudowne dziecko" - i wróciliśmy do domu bo kolejka miała długość niemalże pół kilometra (nie przesadzam, i to w dodatku miesiąc po premierze).

Ciekawą sprawą był film "Seksmisja" - gdy wszedł do kin, biorąc pod uwagę tytuł, i to, że dozwolony był od 15/18 lat (różnie w różnych kinach) wyobrażaliśmy sobie z kolegami, że to jakiś nie wiadomo jak zboczony pornos. Rzeczywistośc tym razem nas zawiodła :) Co nie znaczy, że "Seksmisja" jest zła.

Piszcie o swoich doświadczeniach z seansami kinowymi.

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 28 lis 2007, o 18:34

Moje pierwsze wyprawy do kina to coniedzielne poranki dla dzieci.A pierwsza bajka pelnometrazowa która pamietam byla animowana japonska wersja Calineczki.Bylam na niej z wycieczka w klasie I.Bardzo fajna bajeczka. Plakalam jak Jaskolka byla chora i bliska smierci.Bylam jeszcze w kinie na Przygodach barona Munchausena,Asterixie(wlasnie na tej wersji,do której kazdy teskni).Pare wycieczek klasowych opuscilam,bo bylam chora.W VIII klasie bylam na Gremlinach.Jesli chodzi o filmy ,zwlaszcza te nowe,to mialam dobrze,bo nikt nie mial wtedy magnetowidu i jak ktos mial jakis film,to zawsze przynosil do mnie do ogladania.W ten sposób wszystkie nowosci i koncerty mialam na wyciagniecie reki.Na Dirty Dancing przyszly wszystkie kolezanki z klasy,a chlopcy na Rambo.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
rafako
Posty: 44
Rejestracja: 31 lip 2007, o 17:20
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Kino w PRL - nasze przezycia.

Post autor: rafako » 28 lis 2007, o 19:21

Ja pamietam dosc "tragiczny" epizod z mojego zycia.
Wybralem sie jako dziecko, oczywiscie z matka,do kina Wolnosc w Czestochowie na film pt. Powrot Jedi.
Film byl od lat 15,ja natomiast mialem 6,pani przy bramce mnie nie wpuscila.
To byla tragedia,wylem cala droge do domu.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Re: Kino w PRL - nasze przezycia.

Post autor: Elle » 28 lis 2007, o 19:30

rafako pisze:Ja pamietam dosc "tragiczny" epizod z mojego zycia.
Wybralem sie jako dziecko, oczywiscie z matka,do kina Wolnosc w Czestochowie na film pt. Powrot Jedi.
Film byl od lat 15,ja natomiast mialem 6,pani przy bramce mnie nie wpuscila.
To byla tragedia,wylem cala droge do domu.
Biedaku... :| 8)

Krzychu
Posty: 225
Rejestracja: 11 maja 2006, o 06:47
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

Re: Kino w PRL - nasze przezycia.

Post autor: Krzychu » 28 lis 2007, o 20:22

rafako pisze:Ja pamietam dosc "tragiczny" epizod z mojego zycia.
Wybralem sie jako dziecko, oczywiscie z matka,do kina Wolnosc w Czestochowie na film pt. Powrot Jedi.
Film byl od lat 15,ja natomiast mialem 6,pani przy bramce mnie nie wpuscila.
To byla tragedia,wylem cala droge do domu.


No faktycznie tu bywał problem ja miałem problem wogóle aby kupić bilety z tym ze na inny "HIT" o tytule WEJŚCIE SMOKA - odstałe ze 2 godz w kolejce i przy okimku dowiedziałem się iż biletów nie dostane bo nie mam 18 lat - nie powienm przykre to było. Zreszta fim grali wtedy tylko w WOLNOSCI. Tak na marginesie to zawsze to było i do tej pory jest jedyne sesowne kino w Cz-wie - bo Relax to już nie było to :-) A w tej chwili to jest jedynie w zasadzie wybór między CC (Wolność) a OKF -m który intensywnie prosi sie o sensownijsza lokaizacje moze z nieco lepsza salą.

Krzychu
Posty: 225
Rejestracja: 11 maja 2006, o 06:47
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

Re: Kino w PRL - nasze przezycia.

Post autor: Krzychu » 28 lis 2007, o 20:23

rafako pisze:Ja pamietam dosc "tragiczny" epizod z mojego zycia.
Wybralem sie jako dziecko, oczywiscie z matka,do kina Wolnosc w Czestochowie na film pt. Powrot Jedi.
Film byl od lat 15,ja natomiast mialem 6,pani przy bramce mnie nie wpuscila.
To byla tragedia,wylem cala droge do domu.


No faktycznie tu bywał problem ja miałem problem wogóle aby kupić bilety z tym ze na inny "HIT" o tytule WEJŚCIE SMOKA - odstałe ze 2 godz w kolejce i przy okimku dowiedziałem się iż biletów nie dostane bo nie mam 18 lat - nie powienm przykre to było. Zreszta fim grali wtedy tylko w WOLNOSCI. Tak na marginesie to zawsze to było i do tej pory jest jedyne sesowne kino w Cz-wie - bo Relax to już nie było to :-) A w tej chwili to jest jedynie w zasadzie wybór między CC (Wolność) a OKF -m który intensywnie prosi sie o sensownijsza lokaizacje moze z nieco lepsza salą.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 28 lis 2007, o 20:31

A co to za inwazja Częstochowy na forum? Jest już trzech. :lol:

Robi
Moderator
Posty: 2367
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 28 lis 2007, o 20:51

Ja jakos nie lubilem chodzic do kina , moze z kilka razy bylem za komuny

juka
Posty: 1327
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 28 lis 2007, o 20:56

Pierwszy raz w kinie byłam w wieku lat chyba 5 na jakimś westernie w stylu Winnetou czy Bonanzy, raczej to pierwsze, w każdym razie nie był to film dla mnie. :D Z tej wyprawy pamietam tylko okropny strach - siedziałam gdzieś blisko, w drugim-trzecim rzędzie i widząc pędzących na ekranie kowbojów, Indian itp. miałam wrażenie, że zaraz wyskoczą wprost na mnie. Bałam się strasznie, a wstydziłam się o tym powiedzieć, bo byłam tam z synem naszych znajomych i jego kolegami lat 13-14, czyli z dorosłymi facetami :)
Potem pamietam kinowe wycieczki szkolne w klasach młodszych na bajki (te lubiłam), a w starszych klasach na lektury i filmy radzieckie- co się na tych projekcjach działo, lepiej zmilczę :shock:
PS, U mnie w kinie mozna było przeskoczyć jedna kategorię wiekową, czyli na film 0d 18 lat wpuszczano od 15 pod warunkiem, że kupiło się cały bilet, nie ulgowy. Można było tez wejść z dorosłym opiekunem. Pamietam aferę, kiedy pewna dziewczyna z mojej szkoły chyba w 8 klasie wyhaczyła pod kinem takiego "opiekuna" i w jego objęciach weszła na film dla dorosłych. Niestety, widział to dyrektor szkoły...

Awatar użytkownika
Helmutt
Posty: 323
Rejestracja: 18 paź 2007, o 06:20
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: Helmutt » 29 lis 2007, o 07:31

A jak kiedyś byłem na kolonii to z całą kolonią poszliśmy na "Indiana Jones" - dozwolony był od 15-tu, a najmłodsze dzieciaki miały po 9-10 lat. Nie chciali nas wpuścić, ale po dłuższym targowaniu się naszych opiekunów z bileterami (nie wiem jakie argumenty zostały użyte) film obejrzeliśmy.

Z tym wchodzeniem na filmy dozwolone od 15/18 (u nas na dozwolone od 12 wpuszczali w sumie wszystkich) to zwykle działał właśnie wyżej już wymieniony sposób zakupu biletu "pełnego". Z tym, że wiadomo, na film od 18 rzadko zdarzyło się, że wpuszczono 12-letniego wyrostka ;)

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 29 lis 2007, o 08:18

juka pisze: Można było tez wejść z dorosłym opiekunem. Pamietam aferę, kiedy pewna dziewczyna z mojej szkoły chyba w 8 klasie wyhaczyła pod kinem takiego "opiekuna" i w jego objęciach weszła na film dla dorosłych. Niestety, widział to dyrektor szkoły...
---------------------------------------------------------------
Pisz dalej, bo mnie ciekawość zżera... 8)
Ja nie pamiętam pierwszego mojego filmu, ale wiem, że moja stryjeczna siostra zabrała nas do kina na "Żandarma w Nowym Jorku" :) . Nie wiem, dlaczego puszczali ten film, przecież był to film z poł. lat 60... :roll: Może dlatego, że zmarł L.deFunes i organizowano jakiś specjalne pokazy? Natomiast nie zapomnę, jak w 1983 roku poszliśmy z rodzicami i bratem do kina we Władysławowie, na "Imperium kontratakuje" :D . Mój brat był już wówczas fanem międzygalaktycznej sagi. Oczywiście zrobił dla mnie specjalny wykład, żebym wiedziała, o co chodzi i wciągnął mnie w gwiezdną trylogię (skutecznie zresztą aż do dzisiaj 8) ).

Awatar użytkownika
Helmutt
Posty: 323
Rejestracja: 18 paź 2007, o 06:20
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: Helmutt » 29 lis 2007, o 11:16

Super, ja również zaraziłem się swiatem "Gwiezdnych wojen" właśnie od obejrzenia "Imperium kontratakuje". Poszliśmy cała rodziną, film był od 12-tu, brat miał chyba z 6 lat, nie chciali go wpuścić, ale w końcu wszedł. Oczywiście były napisy, więc nie miał tej przyjemności z oglądania co ja.

juka
Posty: 1327
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 29 lis 2007, o 14:45

Można było tez wejść z dorosłym opiekunem. Pamietam aferę, kiedy pewna dziewczyna z mojej szkoły chyba w 8 klasie wyhaczyła pod kinem takiego "opiekuna" i w jego objęciach weszła na film dla dorosłych. Niestety, widział to dyrektor szkoły...
---------------------------------------------------------------
Pisz dalej, bo mnie ciekawość zżera... 8)


No więcej nie ma co pisać. Dziewczyna była starsza ode mnie, więc nie znam szczegółó, ale wiem, że rodzice byli wezwani do szkoły, dostała jakąś uwagę czy naganę, no i dyrektor i nauczyciele nie kryli oburzenia, że uczennica ich szkoły przytula się do obcego faceta :shock:
Z innych kinowych wpadek pamiętam opowieści mojego brata, kiedy chodził do szkoły policealnej i czasami chodzili na wagary do kina - filmy do południa często były beznadziejne, ale woleli siedzieć w cieple niż włóczyć się po mieście czekając na pociąg czy autobus. Czasami urządzano "naloty" czyli przerywano seans, zapalano światło i na salę wkraczał kierownik kina w towarzystwie kilku dyrektorów lub nauczycieli z różnych szkół i wygarniali każdy swoich uczniów. :) Podobno bywało wesoło, gdy delikwenci usiłowali się ukryć gdzieś pod siedzeniami lub udawali, że są z innej szkoły i nie znają danego dyrektora. :D

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 29 lis 2007, o 15:18

Fajne opowieści. :lol: Był porządek i dyscyplina przynajmniej i żadnego "podskakiwania" smarkaterii :lol:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 29 lis 2007, o 15:24

Helmutt pisze:Super, ja również zaraziłem się swiatem "Gwiezdnych wojen" właśnie od obejrzenia "Imperium kontratakuje"..
---------------------------------------------
Oczywiście wszystkie wycinki z gazet na temat Gwiezdnych Wojen oddawałam bratu. 8)
Gdzieś na początku lat 90 wydano Gwiezdne Wojny w postaci książek. Oczywiście kupiłam je bratu, ale i sobie przy okazji. :lol: Dwa lata temu postanowiliśmy razem pójść do kina na "Zemstę Sithów". :D

ODPOWIEDZ