Witaj szkoło!

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Witaj szkoło!

Post autor: juka » 29 sie 2008, o 22:47

Pamiętacie swój pierwszy dzień w szkole? Bo ja przyznam szczerze, że jedyne, co zachowałam w pamięci to to, że wszyscy strasznie pchaliśmy się, żeby w klasie zająć pierwsze ławki, walcząc czasami nawet dość brutalnie :grin:. Oczywiście zaraz potem pani nas poprzesadzała według wzrostu, więc niektórzy z trudem wywalczone miejsce musieli opuścić, a niedawni pokonani triumfująco powędrowali do przodu :smile:.

Robi
Moderator
Posty: 2376
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 30 sie 2008, o 06:47

Nigdy nie lubilem chodzic do szkoly i powrotow nie wspominam najlepiej, ale teraz jak wychodze z domu i czuje ta jesien juz w powietrzu to zawsze kojarzy mi sie to z powrotem do szkoly

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 30 sie 2008, o 10:29

Pierwszy dzień w szkole hmm…, 1 wrzesień 1982 roku, to był bardzo upalny dzień, zresztą cały wrzesień był wtedy ciepłym miesiącem. Pamiętam spotkanie z naszą nauczycielką na korytarzu i późniejsze rozsadzanie w ławkach w zależności od wzrostu, byłem wtedy chyba najmniejszy w klasie to przypadło mi miejsce w pierwszej ławce, centralnie przed biurkiem. Z tego pierwszego dnia szkolnego mam pamiątkę w postaci zdjęcia razem z koleżanką, zrobionego przy głównym wejściu do szkoły. Trudno ten dzień zapomnieć z powodu jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie tyty, czyli wykonany z tektury kolorowy róg obfitości wypełniony po brzegi słodyczami, będący niezbędnym wyposażeniem śląskiego pierwszaka, rozpoczynającego naukę. Ideą tego prezentu od rodziców jest osłodzenie maluchom perspektywy wieloletniej edukacji, zresztą z tymi tytami, dumnie je trzymając :mrgreen: , stoimy na wspomnianym zdjęciu.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 30 sie 2008, o 11:40

O, Eryku, to jakiś lokalny zwyczaj widzę. :smile: U nas na Podlasiu, nie osładzano pierwszakom życia 1 września. Ja poszłam do szkoły rok przed tobą. Pamiętam też ten dzień i dzień przed, ale bez szczegółów, tylko, że po wyjsciu z klasy na chwilę zgubiłam mamę na korytarzu, ale jak się odwróciłam, to ona już była. :smile:

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 30 sie 2008, o 12:04

Robi pisze:Nigdy nie lubilem chodzic do szkoly i powrotow nie wspominam najlepiej, ale teraz jak wychodze z domu i czuje ta jesien juz w powietrzu to zawsze kojarzy mi sie to z powrotem do szkoly
Ja lubiłem w pierwszej klasie. Potem już nie za bardzo. Pamiętam tylko, że bardzo chciałem zacząć naukę w szkole. Niestety, widać system edukacji i starania grona pedagogicznego oraz kolegów spowodowały, że raczej nie pałałem miłością do "budy". Co wcale nie znaczyło, że źle się uczyłem.
Swojego pierwszego dnia w szkole nie pamiętam. Pamiętam natomiast pierwszy dzień spędzony w szkole i pasowanie na ucznia. Pierwszy dzień spędzony w szkole polegał na tym, ze kilka miesięcy przed rozpoczęciem nauki wszystkich potencjalnych pierwszaków zbierano na jakiś test inteligencji plus sprawdzenie na jakim poziomie są w czytaniu i rachowaniu. Trzeba było rozwiązywać proste zadania, liczenie do dziesięciu i takie tam. Wtedy też po raz pierwszy dostałem po łapach od pani, która jak się potem okazało, została moją pierwszą wychowawczynią. Ano chodziło o zliczenie kwiatków niby na imieniny Taty i coś pokreślić. Jak sie wziąłem za kreślenie nieodpowiedniego zestawu kwiatków to skreśliłem z dziesięć razy to złe rozwiązanie. Jak to pani zobaczyła to sie zdenerwowała i dała mi tak po łapach, że aż mi ołówek wypadł. Na pytanie dlaczego tak pokreśliłem odpowiedziałem inteligentnie: "bo mój tato ma imieniny w zimie, a wtedy nie ma kwiatów". Czym wzbudziłem rozbawienie i rozładowałem sytuację. Nadmienię tylko, że za ten test dostałem o tylko jeden punkt mniej od maksa. Może właśnie za te pokreślone kwiatki.
Pasowanie na ucznia wielkim też pamiętam. Pasowali nas takimi wielkimi ołówkami. Swoją drogą skąd wtedy wzięli taką tradycję i do czego sie to odnosiło nie wiem.
Jak pokazuje przykład szkoły Eryka z rogiem obfitości "nowe świeckie tradycje" wtedy były w rozkwicie. W dzień pasowania na ucznia dostaliśmy tarcze szkolne i książeczki SKO z symbolicznym wkładem jednego ówczesnego złotego.

P.S.
Eryku zastanawiam się, czy te słodycze rogu to były na kartki. Czy szkoła pomagała je zdobyć rodzicom? Bo przecież w 82 roku bida była straszna w sklepach. I wyroby czekoladopodobne. Nota bene pierwszego września 1982r. kiedy szedłem do szkoły (liceum) to na ulicach jeszcze szczypał w oczy gaz łzawiący z poprzedniego dnia. Zbieraliśmy resztki po zomowskich petardach. Szkoda, że je wyrzuciłem. Dziś byłaby fajna pamiątka.
Ostatnio zmieniony 30 sie 2008, o 12:17 przez Dudzio, łącznie zmieniany 7 razy.
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 30 sie 2008, o 12:14

Dudzio pisze: Wtedy też po raz pierwszy dostałem po łapach od pani, która jak się potem okazało, została moją pierwszą wychowawczynią. Ano chodziło o zliczenie kwiatków niby na imieniny Taty i coś pokreślić. Jak sie wziąłem za kreślenie nieodpowiedniego zestawu kwiatków to skreśliłem z dziesięć razy to złe rozwiązanie. Jak to pani zobaczyła to sie zdenerwowała i dała mi tak po łapach, że aż mi ołówek wypadł. Na pytanie dlaczego tak pokreśliłem odpowiedziałem inteligentnie: "bo mój tato ma imieniny w zimie, a wtedy nie ma kwiatów". Czym wzbudziłem rozbawienie i rozładowałem sytuację. Nadmienię tylko, że za ten test dostałem o tylko jeden punkt mniej od maksa. Może właśnie za te pokreślone kwiatki.
:lol: :lol: :lol:
Biedulek. :neutral: Czy została Ci uraza do kwiatów? :wink:

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 30 sie 2008, o 12:18

Elle pisze:
:lol: :lol: :lol:
Biedulek. :neutral: Czy została Ci uraza do kwiatów? :wink:[/quote]

Nie. Lubię kwiaty, a szczególnie obdarowywać nimi damy. :wink:
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 30 sie 2008, o 12:21

Dudzio pisze:
Elle pisze:
:lol: :lol: :lol:
Biedulek. :neutral: Czy została Ci uraza do kwiatów? :wink:
Nie. Lubię kwiaty, a szczególnie obdarowywać nimi damy. :wink:[/quote]

I liczysz już tylko kiedy kupujesz? :grin:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 30 sie 2008, o 12:27

A'props testów. :lol: W pierwszej klasie wezwano mnie na test do pedagog, czy pscyholog i kazano odpowiadać na pytania. Oczywiście nia pamiętam tych, na które odpowiedziałam, ale nigdy nie zapomnę tego, na które nie odpowiedziałam. :smile: Otóż zapytano mnie skąd się bierze słonina? Podejrzewałam podstęp w tym pytaniu i wolałam nie odpowiedzieć, niż palnąć głupotę. Moja mama nie mogła mi tego wybaczyć. :lol:

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 30 sie 2008, o 12:45

Elle pisze:
Dudzio pisze:
Elle pisze:
:lol: :lol: :lol:
Biedulek. :neutral: Czy została Ci uraza do kwiatów? :wink:
Nie. Lubię kwiaty, a szczególnie obdarowywać nimi damy. :wink:
I liczysz już tylko kiedy kupujesz? :grin:[/quote]

Niestety, to jest konieczność. Pojemność mojego portfela nie jest niestety nieograniczona. :grin: :wink:
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 30 sie 2008, o 16:18

Elle pisze:A'props testów. :lol: W pierwszej klasie wezwano mnie na test do pedagog, czy pscyholog i kazano odpowiadać na pytania. Oczywiście nia pamiętam tych, na które odpowiedziałam, ale nigdy nie zapomnę tego, na które nie odpowiedziałam. :smile: Otóż zapytano mnie skąd się bierze słonina? Podejrzewałam podstęp w tym pytaniu i wolałam nie odpowiedzieć, niż palnąć głupotę. Moja mama nie mogła mi tego wybaczyć. :lol:
Widać po tylu latach psychologowie wciąż zadają te same pytania.Synek jak był w zerówce na testach też miał to pytanie.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 30 sie 2008, o 16:27

wilma pisze: Widać po tylu latach psychologowie wciąż zadają te same pytania.Synek jak był w zerówce na testach też miał to pytanie.
Niesamowite! :o

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 30 sie 2008, o 18:19

Nie znałam tego zwyczaju z cukierkami, ale bardzo sympatyczny. Eryku, czy on nadal funkcjonuje na Śląsku?
Pasowania na ucznia wielkim ołówkiem nie pamiętam, choć oczywiście takie się odbyło, nawet znalazłam na 'naszej klasie' zdjęcie z tej uroczystości, ale siebie nie mogę rozpoznać :smile:.
Testów przed pierwszą klasą nie przechodziłam, nie wiem, czy ich wtedy u nas nie było, czy może mi je darowano :mrgreen:.
Cóż to za podchwytliwe pytania z ta słoniną? Mało kto dzisiaj w ogóle używa słoniny w kuchni, więc pewnie biedne dzieciaki kojarzą ją ze słoniem :wink:.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 30 sie 2008, o 18:25

Ja pamiętam chyba jeden z pierwszych dni w zerówce. Pani pokzała mi jak rysować szlaczek (później to były literki). Poczym dosiadłem się do innych dzieci i podonie jak one gumowałem i stawiałem kreski w zeszycie w nieskończoność nie mogąc dojść do porządanych rezulatów.
oczywiście kupownie przyborów szkolnych, lekcja organizacyjna itd, a tata powatrzał z dumą ze jestem pierwszoklasiatą, wydawało mi się wtedy ze to już kawał życia :)
podobnie jak Dudzio, mile wspomnam tylko pierwsze dwie klasy, potem nasza kasę podzielono bo była zaduża (jakieś durne wymogi z kuratotium)

Wiecie, że niedawno przez nk nawiązałem kontakt ze swoją pierwszą wychowawczynią.
Bardzo miłe zdarzenie.
Ostatnio zmieniony 30 sie 2008, o 18:31 przez biały_delfin, łącznie zmieniany 1 raz.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 30 sie 2008, o 19:56

juka pisze: Cóż to za podchwytliwe pytania z ta słoniną? Mało kto dzisiaj w ogóle używa słoniny w kuchni, więc pewnie biedne dzieciaki kojarzą ją ze słoniem :wink:.
No więc właśnie o to Juko chodzi w tym pytaniu. Ja wiedziałam, że tak nie mogę odpowiedzieć, i nic nie powiedziałam. :lol:

ODPOWIEDZ