Witaj szkoło!

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 13 sty 2009, o 14:34

jeak juz gadam o zastepstwach to przypomniało mi się najwieksze, kiedy s nasza wychowawczyni zachorowała i nie było podnad jeden semetr, z kilku przedmiotów których uczyła (m. in muzyka i hisoria) mielismy non stop zastępstwa.
akurat wtedy uczyłem sie o rozbiorach Polski, kiedy nie miała swoich władców i jakos mi się to kojarzyło.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Robi
Moderator
Posty: 2376
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 13 sty 2009, o 16:45

biały_delfin pisze: wychowawczyni co jakis w ciagu godziny lekcyjnej wychodziła do drugiej klasy,
U nas bylo tak ze uczylismy sie w jednej klasie. Np klasa 1 siedziala w lewym rzedzie a 2 klasa w w prawym

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 13 sty 2009, o 18:11

Odnośnie klas łączonych: funkcjonują do dziś, ale rzadko - przepisy są takie, że klasa musi liczyć co najmniej 9 osób, jeśli w oddziałach jest mniej, to się je łączy. Dotyczy to głównie szkół na wsiach, choć jak napisałam, coraz rzadziej, bo te małe szkoły po prostu zlikwidowano. Ja miałam w młodszych klasach łączone niektóre lekcje - wf, muzykę, zpt. Te ważniejsze lekcje mieliśmy osobno.

Robi
Moderator
Posty: 2376
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 13 sty 2009, o 18:43

juka pisze: Ja miałam w młodszych klasach łączone niektóre lekcje - wf, muzykę, zpt. .
ZPT i WF to mialem laczony w klasach 4-8 ale mielismy lekcje razem z inna klasa tego samego rocznika.Natomiast w w kasach 1-2 mielismy laczone lekcje z klasa innego rocznika i czasami chyba bywalo ze oni mieli matematyke a my polski

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 sty 2009, o 18:44

Ja się uczyłam w normalnej klasie. Z nikim nas nie łączono, chyba, że w 4-8 na WF, czy ZPT (podział chłopcy-dziewczęta).

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 13 sty 2009, o 18:52

Oczywiście, zpt i wf w klasach 4-8 też miałam łączone, z klasami równoległymi, tak jak piszecie.
Jeszcze w liceum wf i PO chłopcy z naszej klasy mieli łączony z równoległą. Dziewczyny miały osobno, bo nas było dużo :wink:.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 13 sty 2009, o 19:51

Robi pisze:U nas bylo tak ze uczylismy sie w jednej klasie. Np klasa 1 siedziala w lewym rzedzie a 2 klasa w w prawym
bywało i tak,
a czasmi ta druga klsa gnieżdiła sie na końcu.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
Natuś-77
Posty: 781
Rejestracja: 21 lis 2006, o 15:50
Lokalizacja: Wroclaw

Post autor: Natuś-77 » 13 sty 2009, o 21:03

U nas nie łączono klas, ponieważ chodziłam do molocha i był akurat wyż demograficzny i w klasach było po 30-38 osób, często brakowało krzesełek, bo te się dość często łamały (od huśtania).
Pamiętam, że czasem zdarzało się łączenie klas, gdy panował pomór grypowy, wtedy do naszej klasy przychodziła inna i oglądaliśmy wtedy "Pi i Sigme ". :mrgreen: Telewizor znajdował się w szafce nad tablicą więc wszyscy doskonale widzieliśmy ekran.


PS: Klasy łączone kojarzą mi się zawsze z "Dziećmi z Bullerbyn". Tam tez wszystkie dzieciaki uczyły się w jednej klasie.

Awatar użytkownika
kerakerolf
Posty: 818
Rejestracja: 26 paź 2008, o 21:16
Lokalizacja: Namysłów

Post autor: kerakerolf » 13 sty 2009, o 22:30

Gdy byłem w drugiej klasie, to w środku zimy przywieziono do nas całą szkołę (czyli klasy 1-3) i podłączano ich do nas rocznikami. W tamtej szkole pozamarzały kaloryfery. Jak sie okazało jakiś uczeń je pozakręcał po lekcjach, bo myślał, że będą mieli dłuższe wolne. Niestety nie udało się. Przywożono ich na lekcje do naszej szkoły chyba z dwa tygodnie. :wink:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 sty 2009, o 23:00

kerakerolf pisze:Gdy byłem w drugiej klasie, to w środku zimy przywieziono do nas całą szkołę (czyli klasy 1-3) i podłączano ich do nas rocznikami. W tamtej szkole pozamarzały kaloryfery. Jak sie okazało jakiś uczeń je pozakręcał po lekcjach, bo myślał, że będą mieli dłuższe wolne. Niestety nie udało się. Przywożono ich na lekcje do naszej szkoły chyba z dwa tygodnie. :wink:
:shock: :shock: :shock:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 sty 2009, o 23:04

Natuś-77 pisze:U nas nie łączono klas, ponieważ chodziłam do molocha i był akurat wyż demograficzny i w klasach było po 30-38 osób, często brakowało krzesełek, bo te się dość często łamały (od huśtania).
Pamiętam, że czasem zdarzało się łączenie klas, gdy panował pomór grypowy, wtedy do naszej klasy przychodziła inna i oglądaliśmy wtedy "Pi i Sigme ". :mrgreen: Telewizor znajdował się w szafce nad tablicą więc wszyscy doskonale widzieliśmy ekran.

PS: Klasy łączone kojarzą mi się zawsze z "Dziećmi z Bullerbyn". Tam tez wszystkie dzieciaki uczyły się w jednej klasie.
38?Matko... :shock: Chcoiaż może kiedyś łatwiej było z 30 wytrzymać, niż obecnie z 15. :roll:
Policzę na swoim zdjęciu i powiem ile nas było, ale na 30 chyba się skończyło. :neutral:
Moja koleżanka w Częstochowie miała zajęcia na 3 zmianę. :shock:

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 13 sty 2009, o 23:34

Elle pisze:38?Matko... :shock: Chcoiaż może kiedyś łatwiej było z 30 wytrzymać, niż obecnie z 15. :roll:
Wtedy takie duże klasy to nie było nic nadzwyczajnego, raczej norma. Nas (I-IV klasa) było 34. Byłem pod 28 numer w dzienniku, a za mną jeszcze parę osób. :wink:

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 13 sty 2009, o 23:37

Elle pisze: PS: Klasy łączone kojarzą mi się zawsze z "Dziećmi z Bullerbyn". Tam tez wszystkie dzieciaki uczyły się w jednej klasie.
38?Matko... :shock: Chcoiaż może kiedyś łatwiej było z 30 wytrzymać, niż obecnie z 15. :roll:
Policzę na swoim zdjęciu i powiem ile nas było, ale na 30 chyba się skończyło. :neutral:
Moja koleżanka w Częstochowie miała zajęcia na 3 zmianę. :shock:[/quote]

A czemu się dziwić? U mnie było np. 42 osoby. Ale potem się to rozkruszyło. Wskutek usilnych działań pedagogów wiele osób się przeniosło do innych szkół i do matury zostało nas 25 osób. Co ciekawe jedna z tych gnojonych przez polonistę osób obroniła później doktorat z językoznawstwa. Praca była wyjątkowa i nowatorska.
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 14 sty 2009, o 08:59

u mnie była odwrotna sytaucja, było nas 20 kilkoro - kuratotium stwierdziło ze za mała klasa,nas rozbili na 4 części i dołączyli do innych klas
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 14 sty 2009, o 10:16

"Przeludnione" klasy w szkołach średnich, o których pisze Dudzio to była norma, zwłaszcza w okresie, kiedy do tych szkół nie przeprowadzano egzaminów wstępnych - przyjmowano z nadmiarem, potem była ostra selekcja, zostawali najlepsi, a szkoła cieszyła się dobrymi wynikami :wink:. Ja w podstawówce przez dwa lata chodziłam do zatłoczonej klasy (chyba 34 osoby), potem nas rozdzielono na dwie. W mojej szkole jeszcze całkiem niedawno były właśnie takie klasy, zresztą w dziennikach jest miejsce chyba na 42 uczniów :wink:. Pamiętam natomiast wspomnienia pierwszej dyrektorki naszej szkoły, która ją wręcz utworzyła tuż po wojnie - w klasie miała ponad 50 osób, zbieraninę w różnym wieku, ale twierdziła, że dzieci były grzeczne i bardzo miło jej się pracowało.

ODPOWIEDZ