Witaj szkoło!

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

Robi
Moderator
Posty: 2376
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 14 sty 2009, o 10:27

Elle pisze: Moja koleżanka w Częstochowie miała zajęcia na 3 zmianę. :shock:
W mojej podstawowce gdy bylem w starszych klasach to klasy 1-3 tez uczyly sie na zmiany i niektore konczyly lekcje o 19

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 14 sty 2009, o 10:40

Ja w pierwszej klasie chodziłam na 12 - 14, wtedy jak inne klasy kończyły i zwalniały klasę :wink:. A w mojej szkole parę lat temu były lekcje na zmiany, druga zaczynała się tak od 12 - 13, lekcje kończyły się o 18.30 i nie dotyczyło to tylko klas młodszych :wink:.

Awatar użytkownika
kerakerolf
Posty: 818
Rejestracja: 26 paź 2008, o 21:16
Lokalizacja: Namysłów

Post autor: kerakerolf » 14 sty 2009, o 13:14

Elle pisze:
kerakerolf pisze:Gdy byłem w drugiej klasie, to w środku zimy przywieziono do nas całą szkołę (czyli klasy 1-3) i podłączano ich do nas rocznikami. W tamtej szkole pozamarzały kaloryfery. Jak sie okazało jakiś uczeń je pozakręcał po lekcjach, bo myślał, że będą mieli dłuższe wolne. Niestety nie udało się. Przywożono ich na lekcje do naszej szkoły chyba z dwa tygodnie. :wink:
:shock: :shock: :shock:
To były stare poniemieckie szkoły, w których cały czas sie coś psuło, a najczęściej ogrzewanie. Pamiętam, że przy takich awariach, kazano nam siedzieć w klasie w kurtkach. Wychowawczyni również prowadziła lekcje w płaszczu zimowym. Co jakiś czas zarządzała ćwiczenia, żebyśmy nie pomarzli. Dopiero od klasy IV chodziłem do szkoły wybudowanej po wojnie, ale to wcale nie znaczy, że w niej zawsze było ciepło. :wink:

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 14 sty 2009, o 13:26

Ja chodziłam z początku do szkoły, w której nie było kaloryferów, tylko piece kaflowe. Pani woźna rozpalała rano, a potem w czasie przerw podkładała do pieca. Czasem się zdarzało, że przychodziła w czasie lekcji bardzo przepraszając i prosząc, żebyśmy sobie nie przeszkadzali i nie zwracali na nią uwagi. Oczywiście, jej poczynania przy piecu interesowały nas wtedy bardziej od lekcji :grin:.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 14 sty 2009, o 14:31

biały_delfin pisze:u mnie była odwrotna sytaucja, było nas 20 kilkoro - kuratotium stwierdziło ze za mała klasa,nas rozbili na 4 części i dołączyli do innych klas
A ty się na pewno w tej samej Częstochowie uczyłeś, co koleżanka? :lol:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 14 sty 2009, o 14:37

Dudzio pisze: A czemu się dziwić? U mnie było np. 42 osoby. Ale potem się to rozkruszyło. Wskutek usilnych działań pedagogów wiele osób się przeniosło do innych szkół i do matury zostało nas 25 osób. Co ciekawe jedna z tych gnojonych przez polonistę osób obroniła później doktorat z językoznawstwa. Praca była wyjątkowa i nowatorska.
Aż tak bardzo się nie dziwię Dudziu. :wink:
No i to dało tej osobie "kopa". Metoda brutalna, ale może ten polonista na dłuższą metę tej osobie się dobrze przysłużył. :lol: Mojego brata fizyk, powiedział, że jeśli brat zda na Polibudę na 5 (postawił mu tróję na świadecztwie maturalnym), to on do Częstochowy z pieszą pielgrzymką pójdzie. Brat dostał 4+. :wink: Mało zabrakło. Na Polibudę się dostał. :grin:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 14 sty 2009, o 14:42

juka pisze: "Przeludnione" klasy w szkołach średnich, Pamiętam natomiast wspomnienia pierwszej dyrektorki naszej szkoły, która ją wręcz utworzyła tuż po wojnie - w klasie miała ponad 50 osób, zbieraninę w różnym wieku, ale twierdziła, że dzieci były grzeczne i bardzo miło jej się pracowało.
U mnie w LO zaczynało nas 36 osób. Potem były roszady, ale mniej jak 30 nie było. Skończyły ogólniak 32 osoby (najlepszy w mieście), więc po pierwszym roku, kiedy nastąpił odsiew, zostali ci, którzy sobie radzili.
Moja koleżanka w Jeleniej Górze, we wczesnych latach 60 zaczynała się uczyć z 50 dzieci w różnym wieku. :smile:

qba83
Posty: 595
Rejestracja: 17 gru 2008, o 05:28

Post autor: qba83 » 14 sty 2009, o 19:44

U mnie też LO jak zaczynałem to 38 osób w klasie było, ale juz w listopadzie zostało 28. W podstawówkach było więcej klas, choć też znałem ludzi co chodzili do 36 osobowych klas w wielkich szkołach, gdzie klas 1 rocznika nieraz i po 8 było. Często dzielono klasy na "te z lep[szymi uczniami" i "te z gorszymi, tymi co powtrarzali, lub słabo się uczyli". Ja urodziłem się w czasie wyżu demograficznego, więc możliwe, że dlatego takie liczne szkoły były. Dziś ciężko spotkać nawet 30 osobową klasę. W mojej dawnej podstawówce (jak ja juz skończyłem) bvył taki przypadek, że z 2 klas zrobiono jedną. Ale mój kuzyn (rok ode mnie starszy miał taki przypadek, chyba w 4 klasie podstawówki,. że jego klasę rozwiązano i trafił do innej szkoły.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 14 sty 2009, o 21:30

Elle pisze:
biały_delfin pisze:u mnie była odwrotna sytaucja, było nas 20 kilkoro - kuratotium stwierdziło ze za mała klasa,nas rozbili na 4 części i dołączyli do innych klas
A ty się na pewno w tej samej Częstochowie uczyłeś, co koleżanka? :lol:
jak babcie koacham :)
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
gumisio
Administrator
Posty: 549
Rejestracja: 20 paź 2006, o 20:37
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontakt:

Mój pierwszy dzień w szkole ...

Post autor: gumisio » 1 wrz 2011, o 05:57

Mam na myśli mój pierwszy dzień w szkole podstawowej w pierwszej klasie.
Jak go wspominacie ? Było fajnie, tak sobie ... czy byliście zadowoleni czy nie chcieliście iść ...
http://dubbing.pl - encyklopedia polskiego dubbingu
http://www.nostalgia.pl - portal twojego dzieciństwa

Awatar użytkownika
80man
Posty: 207
Rejestracja: 13 lis 2010, o 09:36
Lokalizacja: ... tu i tam

Re: Witaj szkoło!

Post autor: 80man » 1 wrz 2011, o 12:07

Chyba każdy z nas jako młodziak przeżywał to pójscie po raz pierwszy do szkoły! Nasi rodzice chyba też? To zawsze jest coś nowego, a czy się spodoba, a jak będzie w tej nowej szkole, czy sobie poradzi nasze dziecko? I wiele innych pytań! Pamiętam jak dziś ubrany byłem na galowo czyli ciemne spodenki, biała koszulka, tasiemka pod szyją i kamizelka! Pogoda cudowna słoneczna ( zachowało mi się zdjecie i widać na nim jak wszyscy mrużymy oczy). Nowi koledzy, koleżanki, nowe otoczenie, i do tego nasza pani Wala. Zamierzam ją w tym roku odwiedzić i powspominać tamte czasy! Pamietam jeszcze że gdy już opuszczaliśmy akademię rozpoczęcia nowego roku szkolnego wręczono nam batoniki/wafelki ( to też jest widoczne na zdjeciu).
Tak więc pierwszy dzień w szkole był cudowny... ileż wrażeń... :wink:
Man kann Dir den Weg weisen, aber gehen musst Du ihn selbst.
- Można wskazać Ci drogę, ale pójść nią musisz sam.

Obrazek

juka
Posty: 1328
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Re: Witaj szkoło!

Post autor: juka » 1 wrz 2011, o 12:38

Jak już kiedyś pisałam, z pierwszego dnia pamiętam tylko walkę o miejsca w pierwszych ławkach, potem i tak pani nas usadziła wg wzrostu, więc niektórzy niedawni zwycięzcy musieli opuścić niepyszni swoje miejsca :). Samą szkołę znałam doskonale wcześniej, bo byłam tam częstym gościem, dlatego nie miałam jakichś obaw.
PS. Dziś rozpoczęłam rok szkolny po raz 30, więc ten pierwszy mógł mi się zatrzeć w pamięci :wink:

Awatar użytkownika
mutant
Posty: 617
Rejestracja: 19 cze 2007, o 15:11

Re: Witaj szkoło!

Post autor: mutant » 1 wrz 2011, o 13:40

Ja nie pamiętam swojego pierwszego dnia w szkole. W ogóle mam kompletną tabula rasę, jeśli chodzi o moje pierwsze dni w szkołach.

Ze szkoły podstawowej nie pamiętam ani pierwszego dnia, ani za bardzo pierwszej klasy. Jedynie to, że po kilku tygodniach stwierdzili, iż mają za dużo uczniów w klasach i utworzyli nową, do której ja też trafiłam. Na korytarzu przed klasą spotkałam koleżankę, którą już znałam z podwórka, a która na mój widok szturchnęła mnie i zapytała: "Pierwsza D"?

W piątej klasie poszłam do nowej szkoły, z której też nie pamiętam pierwszego dnia, ale pamiętam pierwszą lekcję rosyjskiego i to, że kiedy pani zapytała "Kak jejo zawut?", myśleliśmy, że pyta o zawód naszej koleżanki :)
"Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wybierając śrubę ocynkowaną".

Robi
Moderator
Posty: 2376
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Witaj szkoło!

Post autor: Robi » 2 wrz 2011, o 07:21

Pierwszego dnia w szkole to nie pamietam , wiem ze byla to szkola wiejska , nie za duzo osob w klasie i prawie wszystkich znalem wczesniej z przedszkola. Pamietam za to pierwszy dzien w 4 klasie kiedy to przenioslem sie do szkoly w miescie. Przytloczony bylem wtedy iloscia osob w klasie...

Awatar użytkownika
Zbrozło
Posty: 37
Rejestracja: 6 lut 2008, o 11:44

Re: Witaj szkoło!

Post autor: Zbrozło » 5 wrz 2011, o 09:27

Z początku szkoły pamiętam cholerne juniorki, sztywne i niewygodne. Strasznie było mi w nich ciepło, więc na lekcjach ściągałem je ze stóp i siedziałem w skarpetkach. Było dużo śmiechu jak pani wywołała mnie nagle do tablicy. Pamiętam też granatowy mundurko-fartuszek. Był duży problem ze zdobyciem go (jak to w czasach kryzysu), więc mama jako krawcowa przerobiła mi go z dziewczyńskiego. Nikt nie kwękał, że trzeba było nosić coś takiego a kilka lat temu było z tego powodu wielkie halo.

ODPOWIEDZ