Szkolne czasy

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
kerakerolf
Posty: 818
Rejestracja: 26 paź 2008, o 21:16
Lokalizacja: Namysłów

Szkolne czasy

Post autor: kerakerolf » 13 gru 2008, o 19:30

Tak nam się ciekawie w innym temacie wspominało mundurki, tarcze szkolne, czyny społeczne, wykopki, sadzenia lasów i pielenie buraków, że postanowiłem założyć osobny temat o wspomnieniach ze szkolnych czasów. Na początek zaproponuje dwa tematy do wspomnień.

Pamiętacie może w szkole średniej lekcje Przysposobienia obronnego. Ja je miałem w klasie I i II od 1985 do 1987 roku. Był to zdaje się najbardziej propagandowy przedmiot w całym procesie nauczania. Główne motto tych lekcji brzmiało: ,,NATO, a właściwie Amerykanie, na pewno nas zaatakują bomba atomową, pozostaje tylko bronić się przed skutkami wybuchu", I ,,Całe szczęście, że u naszego boku stoi ZSRR, ale przy bombie atomowej, to nam raczej nie pomoże". Był do tego nawet podręcznik, ilustracje w nim to głównie grzyby... grzyby atomowe. Profesor, który nauczał nas tego przedmiotu strasznie wczuwał się w rolę, a poza tym to wszędzie był, wszystko widział i wszystko wiedział. Pytał na przykład: ,,Niósł ktoś kiedyś na plecach trupa? Nie? A ja niosłem. Będziecie musieli się nauczyć". Kolejne pytanie: ,,Golił ktoś w życiu trupa? Nie? A widzicie, ja goliłem" Następne: ,,Widział ktoś kiedyś zdeptane dziecko przez tłum ludzi? Nie? A ja widziałem w Kluczborku na PKS-ie. Pierwszy je zobaczyłem" Pomyślałem wtedy: ,,Uhm. Powiedz jeszcze, że pod swoimi nogami". I żebyśmy zapamiętali, że ,,W państwowych zakładach pracuje się o wiele przyjemniej niż u jakiegoś prywatnego kapitalisty". A wie bo oczywiście: ,,Sam pracował".
Oprócz wkuwania co robić jak już nas zaatakują ci z zachodu były jeszcze zajęcia praktyczne na oceny: musztra na placu przed szkołą, rzut granatem ćwiczebnym (jedna z koleżanek wychodziły tylko rzuty w bok lub za siebie i trzeba było uciekać), strzały z karabinu do tarczy, czy szukanie w parku w maskach gazowych z kompasem punktu zbornego po ataku broni biologicznej.
W 1987r. odbyły się zawody z pierwszej pomocy. Klasę podzielono na grupy czteroosobowe (tyle ile potrzeba do niesienia noszy) i każda z nich miała chodzić po parku i znajdować osoby ranne po ciężkich walkach. Przy każdej z nich stał obserwator i sprawdzał prawidłowość podjętych działań przy konkretnym uszkodzeniu ciała. Z pierwszej pomocy trzeba było więc być obrytym. Na następnej lekcji po tych zawodach profesor czytał protokoły komisji i na tej podstawie wpisywał oceny do dziennika. Najgorsze oceny dostały koleżanki, którym coś tam się pomyliło podczas udzielania pomocy i komisja stwierdziła, że podjęte przez nie działania przyczyniły by się do pogorszenia stanu rannego, do zgonu włącznie.
Ja podczas tych zawodów akurat chorowałem, ale dostałem ocenę BDB, ponieważ podczas ćwiczeń należałem do najlepszej grupy ratunkowej.
Ktoś ma jeszcze podobne wspomnienia?

A kto pamięta przedmiot ,,Przysposobienie do życia w rodzinie", do którego program nauczania zatwierdzono już w 1984r., ale podręcznik wydrukowano dopiero w roku 1987. Podręcznik wywołał chyba skandal, bo były tam ilustracje nagiej kobiety i mężczyzny. Najpierw została więc wycofany podręcznik, a później zrezygnowano z tego przedmiotu. Nie wiem czy nie było pomysłu, aby oddawać z powrotem zakupione książki. Ja swojej nie oddałem. Pamiętam jak pytaliśmy się wychowawczyni: ,,No i co teraz będzie?", a ta odpowiadała ,,Jakby co to będę was uczyć na lekcji wychowawczej". Ktoś pamięta ta zawieruchę związaną z tym przedmiotem?
Chyba rok po tym zamieszaniu wyświetlano w mojej szkole film edukacyjny, w którym budowę ciała kobiety i mężczyzny objaśniano na nagich aktorach.
Film był oczywiście większą atrakcją niż ten wycofany podręcznik.
Na początek tyle. :wink:
Załączniki
przysposobienie.jpg
Przesp.jpg
Ostatnio zmieniony 13 gru 2008, o 19:33 przez kerakerolf, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 13 gru 2008, o 20:48

Jak widać Twój nauczyciel to były wojskowy. Ja tez miałem lekcje PO z byłym emerytowanym oficerem. Jak on przynudzał! Pamiętam te wszystkie "nowoczesne" łącznice polowe, aparaty polowe i inne nowoczesności pamiętające bitwę stalingradzką. Ze strzelaniem niestety się nie udało. Akurat nastał stan wojenny i grupa trepów ze śmiertelnie kamiennymi minami zabrała KbKs-y i zaplombowała pomieszczenie. Jakby zbrojownię z cekaemami i granatnikami opanowali. Wróg klasowy czyhał.
Potem było strzelanie z wiatrówek. Niektóre były tak rozkalibrowane, ze trzeba było lufę kierować do góry, żeby trafiły w ścianę z tarczami. Jaja były jak po raz pierwszy pan profesor wydał nam te sprzęty, żeby na sucho poćwiczyć pozycje strzeleckie. Akurat miałem w kieszeni trochę "diabolek", załadowałem i wystrzeliłem. Co to była za panika! :lol:
No i inne ćwiczenia zakładanie i zdejmowanie popularnego słonika, budowa granatu obronnego F1, bomby atomowej... czego tam nie było. Bandażowanie, chusty trójkatne, chwyty krzesełkowe.
Za to z PO zawsze podciągało się średnią, bo obowiązkowo musiała być piątka.
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 gru 2008, o 21:02

Dudzio pisze: Wróg klasowy czyhał.
Akurat miałem w kieszeni trochę "diabolek", załadowałem i wystrzeliłem. Co to była za panika! :lol:
No i inne ćwiczenia zakładanie i zdejmowanie popularnego słonika, budowa granatu obronnego F1, bomby atomowej... czego tam nie było. Bandażowanie, chusty trójkatne, chwyty krzesełkowe.
:lol:
A co to te diabolki? :smile:
Tego określenia też nie znam. :o
Ja w ósmej klasie miałam PO, ale nic szczególnego się nie działo.
W LO mieliśmy nauczyciela, który kazał przed każdą lekcją składać meldunek o gotowości klasy do lekcji. Facet miał generalnie osobliwe poczucie humoru i sposób wypowiedzi. Rzuty granatami były, musztry też. Oceny z PO przeliczać kazał na punkty, co ówcześnie było pewną nowością.
Wychowanie do życia w rodzinie w podstawówce wyglądało w ten sposób, że pani od biologii robiła dodatkowe lekcje po lekcjach, oddzielnie dla dziewcząt i chłopców.
Ostatnio zmieniony 13 gru 2008, o 21:19 przez Elle, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 13 gru 2008, o 21:36

Elle pisze:Wychowanie do życia w rodzinie w podstawówce wyglądało w ten sposób, że pani od biologii robiła dodatkowe lekcje po lekcjach, oddzielnie dla dziewcząt i chłopców.
U mnie zajęcia z wychowania do itd. prowadziła higienistka i wychowawca na lekcji wychowawczej, oczywiście oddzielnie dla dziewczyn i chłopaków.

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 gru 2008, o 22:09

Skoro już "ten" :oops: problem poruszyliśmy, to czy rodzice w ramach uświadamiania kupili wam takie książeczki, z symbolami męsko-damskimi (ok. 1982-83 r.)? Były dwie: z czerwonymi symbolami dla młodszej i niebieskimi dla starszej młodzieży. Tytuł zdaje się brzmiał :"My"? Taka biała kwadratowa książeczka. W środku kolorowe zdjęcia bardzo dobrej jakości - do dzisiaj pamiętam twarze tych osób. :lol: Rozebrani. :wink: Były też zdjęcia kochającej się pary. :grin: Moi rodzice kupili tę książkę dla mnie, ale oczywiście nie dali mi jej wprost. :cool: Sama miałam ją "wyczaić" pośród książek, co oczywiście zrobiłam, ale ja z kolei udawałam, że książki nie znalazłam. :wink: A po jakimś czasie przestałam się konspirować i zabrałam ją do swojej biblioteczki. :lol:

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 13 gru 2008, o 22:29

jakie szzcęście ze ja sie urodziłem trochę poźniej i nie spotkałem się z czymś taki jak profesor Eryka. najbardziej podobał mi sie tekst ,Całe szczęście, że u naszego boku stoi ZSRR, ale przy bombie atomowej, to nam raczej nie pomoże" :mrgreen:
z pierwszej klasy pamientam woźnego który miał taki głos, ze się go wszycy bali bardziej niż dyrektora, potem wożnego zobaczyłem na motorze w mundurze milicyjnym, potem dowiedziałem się ze był w zomo.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 13 gru 2008, o 22:51

przysposbienie do zycia wrodzinie miałem w osttjnich klasach podstawówki, pamientam jak majac siedem lat znalazałem ksiazeczę wyjasniajacą wszytkie tajemnice :) mama mówiła że bedie mi potrzebna w starszych klasach.
taka kwadrataowa z pomarczocowymi znakami płci. było o tym jak to chłopiecz czeka z tatą na swoją mała siotrzeyczkę. i pokazna na rysunkch anatomia dzieci.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 13 gru 2008, o 22:54

Nauczycielem PO w podstawówce był mój sąsiad z klatki,spokojny flegmatyczny facet.Jakąś część materiału przerabialismy:atom,pierwsza pomoc,broń chemiczna,biologiczna,ale z "praktyk" był tylko jeden próbny alarm,który postawił na nogi całą szkołę.Był apel,zakładanie masek przeciwgazowych i test na wiedzę o zachowaniu podczas zagrożenia.Ogólnie to były luźne lekcje. :smile: W technikum to PO mieliśmy tylko w pierwszej klasie przez pierwsze półrocze,potem moglismy dłużej pospać,bo przychodziliśmy godzinę później.Nauczyciel nie był przyjaźnie nastawiony do wschodnich braci.Elle, moja uświadamiająca książeczka byla cienka jak zeszyt 16 kartkowy,niebieska, z głowami dziewczynki i chłopca i w ich myslach dorosłe postacie.Nie bylo tam zdjęć tylko ilustracje.Dostałam ją w 6 klasie razem z czerwonym kwiatkiem :wink:
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 gru 2008, o 23:12

biały_delfin pisze:przysposbienie do zycia wrodzinie miałem w osttjnich klasach podstawówki, pamientam jak majac siedem lat znalazałem ksiazeczę wyjasniajacą wszytkie tajemnice :) mama mówiła że bedie mi potrzebna w starszych klasach.
taka kwadrataowa z pomarczocowymi znakami płci. było o tym jak to chłopiecz czeka z tatą na swoją mała siotrzeyczkę. i pokazna na rysunkch anatomia dzieci.
Ja właśnie chyba o niej pisałam, o pierwszej części. Wydawało mi się, że te symbole były czerwone, ale możliwe, że właśnie pomarańczowe. Czyli ty też wyszperałeś ukrytą książeczkę. :lol:

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 13 gru 2008, o 23:23

chyba nie była głęko ukrzyta, bo znalazłem prawie na wierzchu :grin: była jescze druga z niebieskimi symbolami, tam juz były fotoeianie : dziewczynki, chłopca, kobiety, mezczyzny, i jedna z kobietą na sali poprodowej.
Ostatnio zmieniony 13 gru 2008, o 23:27 przez biały_delfin, łącznie zmieniany 2 razy.
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 13 gru 2008, o 23:46

Elle pisze: A co to te diabolki? :smile:
Tego określenia też nie znam. :o
To taki ołowiany śrut do wiatrówek.
Co do PZRS-u inaczej zwanego Pedeżetem, to zajęcia z reguły prowadzone były tak, żeby ich nie było. Raz wyświetlono czechosłowacki film o nieodpowiedzialnej parze, której miłość zakończyła się niepożądaną ciąża. I tyle. Reszta zajęć to były szkolenia ze spółdzielczości. Radziliśmy sobie sami.
Ostatnio zmieniony 13 gru 2008, o 23:51 przez Dudzio, łącznie zmieniany 1 raz.
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 gru 2008, o 23:56

biały_delfin pisze:chyba nie była głęko ukrzyta, bo znalazłem prawie na wierzchu :grin: była jescze druga z niebieskimi symbolami, tam juz były fotoeianie : dziewczynki, chłopca, kobiety, mezczyzny, i jedna z kobietą na sali poprodowej.
Ta sama! Przypomniałam sobie tę kobietę.
Delfinie, coś dzisiaj literki ci się mylą. :lol:

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 13 gru 2008, o 23:57

Dudzio pisze:
Elle pisze: A co to te diabolki? :smile:
Tego określenia też nie znam. :o
To taki ołowiany śrut do wiatrówek.
Co do PZRS-u inaczej zwanego Pedeżetem, to zajęcia z reguły prowadzone były tak, żeby ich nie było. Raz wyświetlono czechosłowacki film o nieodpowiedzialnej parze, której miłość zakończyła się niepożądaną ciąża. I tyle. Reszta zajęć to były szkolenia ze spółdzielczości. Radziliśmy sobie sami.
Ojojojjj. :grin:

Robi
Moderator
Posty: 2355
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 14 gru 2008, o 10:01

A czy ktos z was biegal na PO w masce gazowej na czas po lesie? Bo ja tak w Techinkum na PO

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 14 gru 2008, o 10:15

Robi pisze:A czy ktos z was biegal na PO w masce gazowej na czas po lesie? Bo ja tak w Techinkum na PO
U nas już byś dostał lufę. Nie mówi się maska gazowa tylko maska przeciwgazowa. :wink: :grin:
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

ODPOWIEDZ