Temat na czasie - matura

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

juka
Posty: 1326
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 13 maja 2010, o 21:34

Ja miałam matematykę obowiązkową, ale nie rozpaczałam z tego powodu, zresztą chodziłam do klasy mat. - fiz.
Z ustnego polskiego byłam zwolniona, ale zdawałam poza protokołem, w ramach treningu przed egzaminem na studia - przeczuwając to zwolnienie nie przygotowywałam się wcześniej do części ustnej (jednak to co innego niż pisemna) i ta nagła wiadomość, że jednak mam pozakonkursowo wystąpić, stała się dla mnie nieco stresująca, bo bałam się jakiejś kompromitacji. No, ale obawy były płonne :smile:. Na ustnej z historii wylosowałam m.in. coś o Polsce Piastów, to samo trafiłam na egzaminie na studia. Egzaminu z języka kompletnie nie pamiętam. Za to byliśmy pierwszym rocznikiem, któremu zlikwidowano egzamin z nauki o społeczeństwie (za sprawą Okrągłego Stołu i ogólnej odwilży) - i choć ta wiadomość dotarła trochę późno, bo jakoś wiosną, to jednak ucieszyła nas niezmiernie :smile:.

Awatar użytkownika
Misiek :)
Posty: 366
Rejestracja: 12 paź 2006, o 07:18
Lokalizacja: Miastko

Post autor: Misiek :) » 14 maja 2010, o 07:17

PNOS (Propedeutyka Nauki O Społeczeństwie) był straszną zmorą (przynajmniej u nas) i wywoływał większe konwulsje niż matematyka. Na całe szczęście zlikwidowali to dwa lata przed moją maturą :mrgreen:

A propos mojej matury. Byłem straszną nogą ze ścisłych, ale przez przypadek byłem w mat-fizie :shock: , więc i tak musiałem pisać matmę. Na szczęście mat-fizów w dawnym woj. słupskim było wtedy 6 czy 7, więc załatwienie propozycji zadań i wspólne przeliczenie ich nie było specjalnie trudne ;). Żeby podkreślić pełnię szczęścia, "wróciło" jedno z zadań od naszej matematyczki, a te znaliśmy na pamięć :mrgreen:
Polski pisemny : jako że maturę pisałem w roku 1991 czyli w roku 200.rocznicy Konstytucji 3go Maja, wystarczyło mieć dobrze obryte oświecenie :D

juka
Posty: 1326
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 14 maja 2010, o 13:48

U nas też "wróciło" jedno czy nawet dwa zadania, w każdym razie dwa znaliśmy - jedno z nich, pamiętam mieliśmy w przeciągu kilku miesięcy chyba 3 razy na lekcji i sprawdzianach i za każdym razem nie pamiętaliśmy rozwiązania, bo ono było bardzo proste, ale podchwytliwe. Tak więc jak wróciło, mieliśmy już je obkute. Zresztą, nasz matematyk chwalił się, że bardzo często, praktycznie co roku jego zadania wracają. Tylko trudno było pamiętać wszystkie zadania. :smile:
A co do rocznic - to u nas niektórzy się nieco przejechali, bo wszyscy się spodziewali wojny (zdawałam w okrągłą, 50 rocznicę wybuchu - wiadomo, jak wtedy obchodzono takie wydarzenia), okazało się, że nic na temat wojny nie ma, a niektórzy przygotowali sobie tylko ten temat :smile:.
A jeszcze mi się przypomniało, że na egzaminach do liceum co roku u nas były podobne tematy - dotyczyły książek patrona szkoły, tak więc z dużym prawdopodobieństwem można był typować przynajmniej jeden temat :smile:.

Awatar użytkownika
Misiek :)
Posty: 366
Rejestracja: 12 paź 2006, o 07:18
Lokalizacja: Miastko

Post autor: Misiek :) » 14 maja 2010, o 18:09

juka pisze:jedno z nich, pamiętam mieliśmy w przeciągu kilku miesięcy chyba 3 razy na lekcji i sprawdzianach i za każdym razem nie pamiętaliśmy rozwiązania, bo ono było bardzo proste, ale podchwytliwe. Tak więc jak wróciło, mieliśmy już je obkute. Zresztą, nasz matematyk chwalił się, że bardzo często, praktycznie co roku jego zadania wracają
Pani Danuta była mistrzynią. W historii szkoły chyba tylko raz się zdarzyło, że nie wróciła żadna z jej propozycji (jeśli wysyłała dla mat-fizów). Słynęła z bardzo prostych zadań, w których trzeba było wpaść na jeden myk. Jeśli się nie wpadło, to liczenia było na dwie godziny :mrgreen:
Tak więc tradycją w szkole było mieć obryte jej zadania :) Wtedy jedno prawidłowo zrobione zadanie było na wagę tróji, więc warto było się wysilić :cool:

A jeszcze mi sie przypomniało, że na ustnej historii, dwa z trzech pytań wylosowałem identyczne jak na egzaminach wstępnych do ogólniaka . Historyczka ze śmiechu o mało nie spadła z krzesła :mrgreen:

Awatar użytkownika
Natuś-77
Posty: 781
Rejestracja: 21 lis 2006, o 15:50
Lokalizacja: Wroclaw

Post autor: Natuś-77 » 15 maja 2010, o 17:57

Hej Dziewczyny, dołączam do grona osób, które pisały maturę z historii :cool: Temat miałam idealny: Dynastia Jagiellonów. Temat rzeka, nawet teraz mogłabym "cósik" napisać.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 870
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Temat na czasie - matura

Post autor: Doctor_Who » 27 lis 2014, o 19:37

Dołączam do grona historyków!
Temat ''Wielkie odkrycia geograficzne i ich skutki'', jeden z ostatnich roczników piszących starą maturę. Dziwne, że historię pamiętam, a tematu z polskiego nie mogę sobie przypomnieć, mimo, że z ''polaka'' dostałem celujący, a nawet potem jakąś nagrodę (kojarzy mi się, że im. Urbańczyka, ale nie mogę potwierdzić w necie istnienia takowej za pracę maturalną... dziwne... może to było jakieś jednostkowe wydarzenie).

Ale przełom tysiącleci to był dość... nerwowy czas dla maturzystów, gdyż właściwie od wyników ówczesnych wyborów parlamentarnych zależało jaką maturę będziemy zdawać. Trzecia i czwarta klasa w ogóle to dla mnie jakby pół-sen, także za sprawą różnych środków ;).

Ale to chyba nie to forum.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Krzsm
Posty: 21
Rejestracja: 27 paź 2013, o 16:48

Re: Temat na czasie - matura

Post autor: Krzsm » 30 lis 2014, o 14:28

Ja maturę zdawałem 91 roku.Nie byłem jakoś specjalnie zestresowany bo choć nie nalezałem do prymusów(cóz za old schoolowe słowo:)) to wiedziałem,ze sobie poradze.Bardzo nie podobało mnie sie,ze pisemna mature z polskiego i matematyki oceniały te same nauczycielki ,które nas uczyły.O wiele bardzie wolałem sytuację jak np.na językowych egzaminach z Cambridge oceniały osoby z zewnątrz

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 870
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Temat na czasie - matura

Post autor: Doctor_Who » 30 lis 2014, o 19:30

Bardzo nie podobało mnie sie,ze pisemna mature z polskiego i matematyki oceniały te same nauczycielki ,które nas uczyły.O wiele bardzie wolałem sytuację jak np.na językowych egzaminach z Cambridge oceniały osoby z zewnątrz
A mnie właśnie ta nowa, rzekomo lepsza i obiektywna matura nie pasuje, moim zdaniem zupełnie nie uczy samodzielnego myślenia (a to powinno być wyznacznikiem egzaminu zwanego bądź co bądź EGZAMINEM DOJRZAŁOŚCI), tylko dopasowania się do narzuconego a priori klucza odpowiedzi wymyślonego przez jakiegoś bubka z kuratorium. Klucza, który jest ''świętością''.

Skoro nawet Wisława Szymborska z analizy WŁASNYCH wierszy ledwo dostała 60% (co w starym systemie odpowiadałoby chyba ocenie dostatecznej), to świadczy, że ten nowy system jest, delikatnie mówiąc, z deczka poryty.

PS. Mało brakowało, a zamiast historii zdawałbym na maturze łacinę ;).
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 870
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Temat na czasie - matura

Post autor: Doctor_Who » 17 lis 2018, o 10:38

Nie wchodząc w szczegóły, zdarzyło mi się w zeszłym roku odwiedzić starą budę w czasie matur i być świadkiem rozmów maturzystów (i -stek ;)) oczekujących na egzamin ustny z j. polskiego:

- Ty, kto napisał Hamleta?
- Chyba Makbet, co nie?

Coś we mnie umarło :shock:.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

ODPOWIEDZ