Apteka i inne leki

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

olokolo
Posty: 9
Rejestracja: 12 sie 2010, o 21:39
Lokalizacja: Jastrzębie-Zdrój

Apteka i inne leki

Post autor: olokolo » 14 lis 2010, o 01:26

Witam. Nie wiem czy ten temat był już na forum ... Jako, że wspominamy stare dzieje - ja mam coś takiego. W aptece kupowało się jakiś lek, który smakował jak późniejsze cukierki nimm - czyli (teraźniejsze) sok owocowy oblany skrystalizowanym sokiem. Występowały one w formie kwadratowej z wgłębieniem pośrodku, smak - chyba bardziej cytrynowy. Z tego co kojarze - mama mówiła, żeby to cyckać i za dużo nie brać ...

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 14 lis 2010, o 08:46

Fajny temat. No więc ja nie wiem, ale kojarzę tylko żółty i kwadratowy glukokardiamid. Czasami uprosiłam mamę, żeby dała jednego "cukierka", no więc dawała, ale zawsze ostrzegała, żeby więcej nie brać i w ogóle to bez jej pozwolenia nie. :smile:

Zyrafa
Posty: 93
Rejestracja: 5 kwie 2010, o 04:04

Post autor: Zyrafa » 14 lis 2010, o 10:39

Jakoś nie kojarzę tego lekarstwa... Pamiętam natomiast takie malutkie przezroczyste, złotawe kuleczki, uwielbiałam je łykać. To chyba były jakieś witaminy? Pamiętam też Vibovit i Visolvit, za którymi jakoś nie przepadałam. A tak w ogóle to fajnie było raz w roku zachorować i leżeć przez tydzień w łóżku. :-) W podstawówce lubiłam nawet przepisywać notatki z zeszytów od koleżanek (dawniej nie było ksero...).

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 14 lis 2010, o 14:13

Zyrafa pisze:Jakoś nie kojarzę tego lekarstwa... Pamiętam natomiast takie malutkie przezroczyste, złotawe kuleczki, uwielbiałam je łykać. To chyba były jakieś witaminy? Pamiętam też Vibovit i Visolvit, za którymi jakoś nie przepadałam. A tak w ogóle to fajnie było raz w roku zachorować i leżeć przez tydzień w łóżku. :-) W podstawówce lubiłam nawet przepisywać notatki z zeszytów od koleżanek (dawniej nie było ksero...).
Kochana, kiedyś dziecko w czasie choroby przepisywało lekcje, co było oczywistością, a teraz "święte krówska" - "Bo mnie nie było w szkole". :mad:

Awatar użytkownika
Syriusz Falcon
Posty: 611
Rejestracja: 16 lut 2010, o 19:42
Kontakt:

Post autor: Syriusz Falcon » 14 lis 2010, o 16:38

Teraz pija się różne napoje energetyzujące które ponoć mają pomóc w nauce. Za naszych czasów nie było takich dodatków wspomagających , ale mimo tego jakoś wyrosliśmy na ludzi . Wychodzi na to że przyszłe pokolenia nie będą w stanie podjąć jakichkolwiek decyzji bez wspomagaczy .
Nigdy nie można być pewnym , co w naszej pamięci jest ważne.

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 14 lis 2010, o 20:11

Elle pisze:
Zyrafa pisze:Jakoś nie kojarzę tego lekarstwa... Pamiętam natomiast takie malutkie przezroczyste, złotawe kuleczki, uwielbiałam je łykać. To chyba były jakieś witaminy? Pamiętam też Vibovit i Visolvit, za którymi jakoś nie przepadałam. A tak w ogóle to fajnie było raz w roku zachorować i leżeć przez tydzień w łóżku. :-) W podstawówce lubiłam nawet przepisywać notatki z zeszytów od koleżanek (dawniej nie było ksero...).
Kochana, kiedyś dziecko w czasie choroby przepisywało lekcje, co było oczywistością, a teraz "święte krówska" - "Bo mnie nie było w szkole". :mad:
To prawda, ale za naszych czasów nie trzeba było prosić o lekcje, koleżeństwo same je przynosiło.Teraz tylko nr zadania domowego w sms-ach wyślą i koniec.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

juka
Posty: 1327
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 14 lis 2010, o 21:46

Ja pamiętam kupowane w aptece żółte cukierki (chyba z witaminą C) do ssania z wytłoczonym napisem 12 i tak je nazywałam - dwunastki.

Awatar użytkownika
80man
Posty: 207
Rejestracja: 13 lis 2010, o 09:36
Lokalizacja: ... tu i tam

Post autor: 80man » 16 lis 2010, o 08:20

Penicylina- antybiotyk
Polopiryna dawkowana dzieciom od 12 roku życia
Eliksir z żeńszenia
Guajazyl - syrop (paskudztwo) :mad:
Difergan - syrop
Callcium
Tusipec - syrop (pychotka) :razz:
Flegamina

No i dla naszych milusińskich... czy w ogóle tu są tacy co pili słynny Płyn Lugola po wybuchu reaktora atomowego w Czernobylu w roku 1986? To był specyfik :twisted:

Zyrafa
Posty: 93
Rejestracja: 5 kwie 2010, o 04:04

Post autor: Zyrafa » 16 lis 2010, o 10:22

Ja piłam! Ale od razu po wyjściu z przychodni go zwymiotowałam. Sądząc po plamach na chodniku, nie tylko ja...

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 16 lis 2010, o 15:05

Ja ten płyn w szkole piłam ,w gabinecie lekarskim.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 16 lis 2010, o 16:58

Ja wypiłam, nawet nie pamiętam smaku, ale bez ekscesów się obyło. :lol:

Awatar użytkownika
Natuś-77
Posty: 781
Rejestracja: 21 lis 2006, o 15:50
Lokalizacja: Wroclaw

Post autor: Natuś-77 » 16 lis 2010, o 18:22

Ze środków aptecznych pamiętam:
- wapno-strasznie mi nie smakowało, nie to co teraz smakowe
- tabletki czosnkowe- zielone przypominające skórę żaby
- Vitaral-czerwone powlekane tabletki w pudełku płaskim, zakręcanym, spód błękitny, góra przezroczysta
- Chlorchinaldin- dawali nam w szkole w I i II klasie
- Clemastin-pyszny syrop, mniam
- witamina E- żółte maleńkie przezroczyste tabletki, po rozgryzieniu brrr.......

A co robiliście, żeby nie pójść do szkoły? Koleżanka mi powiedziała, że trzeba zjeść surowego ziemniaka, żeby dostać gorączkę :lol: Nie podziałało :sad:

Awatar użytkownika
80man
Posty: 207
Rejestracja: 13 lis 2010, o 09:36
Lokalizacja: ... tu i tam

Post autor: 80man » 16 lis 2010, o 18:31

Natuś-77 pisze:
A co robiliście, żeby nie pójść do szkoły? Koleżanka mi powiedziała, że trzeba zjeść surowego ziemniaka, żeby dostać gorączkę :lol: Nie podziałało :sad:
Bolący brzuszek i główka to szkolna wymówka :lol:
Po zjedzeniu surowego ziemniaka... to zamiast do łóżka z gorączką... to pół dnia spędził na sedesie :neutral:
Mój kolega nalewał do wanny wody kładł karton i z całej siły walił... ponoć ręka mu puchła i nie zdatny do pisania!
Tak się kaleczyć :?:
Man kann Dir den Weg weisen, aber gehen musst Du ihn selbst.
- Można wskazać Ci drogę, ale pójść nią musisz sam.

Obrazek

anna
Posty: 35
Rejestracja: 29 gru 2009, o 16:40

Post autor: anna » 16 lis 2010, o 19:03

Dziękuję Natuś! Pamiętałam te czerwone pastylki w płaskim pudełku ale nie znałam ich nazwy. Teraz już wiem. Chlorchinaldin też dostawaliśmy w szkole. Dlaczego?-nie wiem.

Awatar użytkownika
Natuś-77
Posty: 781
Rejestracja: 21 lis 2006, o 15:50
Lokalizacja: Wroclaw

Post autor: Natuś-77 » 16 lis 2010, o 19:11

Właśnie obejrzałam Wiadomości i usłyszałam, że w co piątej szkole panuje wszawica. Ponoć teraz istnieje "niedotykalność osobista" i pielęgniarka nie ma prawa sprawdzić dzieciom głów bez pisemnej zgody rodziców :shock:

Pamiętacie akcje wszy w waszej szkole? u nas była babka, wielka babka, w dodatku ruda z czerwoną rozmazaną szminką na ustach, która strasznie ciągała za włosy. Tragedia!! Ja miałam krótkie włosy a bolało niesamowicie :cool:

ODPOWIEDZ