Apteka i inne leki

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 16 lis 2010, o 19:12

80man pisze:
Natuś-77 pisze:
A co robiliście, żeby nie pójść do szkoły? Koleżanka mi powiedziała, że trzeba zjeść surowego ziemniaka, żeby dostać gorączkę :lol: Nie podziałało :sad:
Bolący brzuszek i główka to szkolna wymówka :lol:
Po zjedzeniu surowego ziemniaka... to zamiast do łóżka z gorączką... to pół dnia spędził na sedesie :neutral:
Mój kolega nalewał do wanny wody kładł karton i z całej siły walił... ponoć ręka mu puchła i nie zdatny do pisania!
Tak się kaleczyć :?:
Mój patent na dzień ,dwa wolne od szkoły to micha mizerii,na to zimny napój i gotowe rozwolnienie.Nie wiem czemu ,ale działało tylko gdy byłam dzieckiem,teraz już nie.
Na mnie też ten specyfik nie działał pewnie dlatego,że mało uszczknęłam. :wink:
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 16 lis 2010, o 19:32

Ale z was symulanci. :twisted: :lol:

Awatar użytkownika
80man
Posty: 207
Rejestracja: 13 lis 2010, o 09:36
Lokalizacja: ... tu i tam

Post autor: 80man » 17 lis 2010, o 08:22

Natuś-77 pisze:Pamiętacie akcje wszy w waszej szkole?
Były przypadki że dzieciaki miały wszy i to był ból nie tyle fizyczny co psychiczny :sad: Wyśmiewanie się, pokazywanie palcem że ten, czy ta mają wszy. Dziś nie do pomyślenia ( a jednak się słyszy) przyszedłby sanepid i zamknął szkołę nauczycieli i uczniów na kwarantannę szkoła do dezynfekcji. Oczywiście w lokalnej prasie, mediach też by się coś pojawiło szukanie później winnych, cały korowód...
Były jeszcze przypadki świerzbu i długotrwałe tego leczenie, nacieranie maścią całego ciała!!! I dla szczęśliwców( czytaj: wybrańców) co najmniej tydzień free od nauki :roll:
Man kann Dir den Weg weisen, aber gehen musst Du ihn selbst.
- Można wskazać Ci drogę, ale pójść nią musisz sam.

Obrazek

juka
Posty: 1327
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 17 lis 2010, o 15:14

80man pisze:Dziś nie do pomyślenia ( a jednak się słyszy) przyszedłby sanepid i zamknął szkołę nauczycieli i uczniów na kwarantannę szkoła do dezynfekcji. Oczywiście w lokalnej prasie, mediach też by się coś pojawiło szukanie później winnych, cały korowód...
Żartujesz? Jak podała wcześniej Natuś, wszawica panuje w co piątej szkole - słyszałeś, żeby którąś zamknęli?

Awatar użytkownika
7zark7
Posty: 125
Rejestracja: 21 sie 2008, o 20:43
Lokalizacja: warszawa

Post autor: 7zark7 » 17 lis 2010, o 16:29

Ja pamiętam doskonale syrop Tusipekt - dziś w formie tabletkowej - rodzaj dopalacza.
Także syrop Pini czy Pinio na kaszel.
Z innych smacznych leków - witamina C z której zlizywałem tę żółtą, słodką otoczkę :)

Były też takie żółte, przeźroczystawe leki, o konsystencji twardego toffi, pakowane w srebrne papierki. Co to było i na co nie wiem. Czasem podjadałem:)

Byłem też wielkim wielbicielem vibowitu w saszetkach:)) Wolałem go nawet od oranżadek w proszku.

Nie cierpiałem natomiast żadnych płynów do płukania gardła. Był taki jakiś słony jeden, Gargarin, czy jakoś tak.

Awatar użytkownika
7zark7
Posty: 125
Rejestracja: 21 sie 2008, o 20:43
Lokalizacja: warszawa

Post autor: 7zark7 » 17 lis 2010, o 16:30

Ach, przypomniał mi się jeszcze syrop Calcium, czyli wapno w syropie:))

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 17 lis 2010, o 16:59

Guajazyl przeohydnie gorzki syrop. Tusipec, Pini i Difergan to były paskudztwa jeśli chodzi o syropy. Flegamina miała całkiem przyjemny smak, najlepsze było Callcium o smaku bananowym.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 17 lis 2010, o 20:56

Zyrafa pisze: Pamiętam natomiast takie malutkie przezroczyste, złotawe kuleczki, uwielbiałam je łykać. To chyba były jakieś witaminy?
witamina A+E na skórę


ps. http://orbifarm.pl/product-pol-1091-Tok ... kaps-.html
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 17 lis 2010, o 21:02

Elle pisze:
Zyrafa pisze:Jakoś nie kojarzę tego lekarstwa... Pamiętam natomiast takie malutkie przezroczyste, złotawe kuleczki, uwielbiałam je łykać. To chyba były jakieś witaminy? Pamiętam też Vibovit i Visolvit, za którymi jakoś nie przepadałam. A tak w ogóle to fajnie było raz w roku zachorować i leżeć przez tydzień w łóżku. :-) W podstawówce lubiłam nawet przepisywać notatki z zeszytów od koleżanek (dawniej nie było ksero...).
Kochana, kiedyś dziecko w czasie choroby przepisywało lekcje, co było oczywistością, a teraz "święte krówska" - "Bo mnie nie było w szkole". :mad:
oj przepisywało się lekcje, juz pod koniec choroby zeby zdążyć.
ciekawe jak to teraz jest w epoce ksera ?
moze koleżanka Juka wie coś o tym ?
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Post autor: biały_delfin » 17 lis 2010, o 21:04

wilma pisze:Mój patent na dzień ,dwa wolne od szkoły to micha mizerii,na to zimny napój i gotowe rozwolnienie.Nie wiem czemu ,ale działało tylko gdy byłam dzieckiem,teraz już nie.
Na mnie też ten specyfik nie działał pewnie dlatego,że mało uszczknęłam. :wink:
:lol: :lol: :lol:
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 17 lis 2010, o 21:17

Eryk75 pisze:Guajazyl przeohydnie gorzki syrop. Tusipec, Pini i Difergan to były paskudztwa jeśli chodzi o syropy. Flegamina miała całkiem przyjemny smak, najlepsze było Callcium o smaku bananowym.
Cooooo? Przecież one słodkie były ,zwłaszcza od Pini nie mogłam się oderwać i wypijalam nieraz pół butelki na raz :wink:
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 17 lis 2010, o 21:50

biały_delfin pisze: oj przepisywało się lekcje, juz pod koniec choroby zeby zdążyć.
ciekawe jak to teraz jest w epoce ksera ?
moze koleżanka Juka wie coś o tym ?
Delfinie ja już odpowiedziałam na to pytanie .W epoce internetu, czy smsów mało kto sobie zadaje trud, żeby się dowiedzieć, co było na lekcjach, czy jaka jest praca domowa. A wydawałoby się, że nawet z domu nie trzeba się ruszyć. A zeszyt uzupełnić - nie ważne, czy przepisać, czy skserować to "herezja". Postawa dzisiejszej młodzieży jest taka: "Nie było mnie w szkole, CZUJĘ SIĘ ZWOLNIONY Z OBOWIĄZKU, BY TO UMIEĆ.
Zboczyliśmy z tematu. :cool:

juka
Posty: 1327
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 17 lis 2010, o 23:08

Potwierdzam słowa Elle, pewnie wszędzie jest tak samo :roll:.

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 17 lis 2010, o 23:22

wilma pisze:Cooooo? Przecież one słodkie były ,zwłaszcza od Pini nie mogłam się oderwać i wypijalam nieraz pół butelki na raz :wink:
Przecież nie pisałem, że te syropy były gorzkie czy coś w tym stylu :wink: , to że coś jest słodkie jeszcze nie oznacza, że jest dobre w smaku. Dla mnie były "niestrawialne".

Robi
Moderator
Posty: 2367
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Robi » 18 lis 2010, o 07:11

7zark7 pisze:



Nie cierpiałem natomiast żadnych płynów do płukania gardła. Był taki jakiś słony jeden, Gargarin, czy jakoś tak.
Ja wolalem plukanie Gargarinem niz ssanie chlorchinaldinu czy akronu ktorych nie cierpialem.
Pamietam ze byly tez takie czekoladki na przeczyszczenie pakowane w srebrne opakowania

ODPOWIEDZ