Dzień dziecka

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Syriusz Falcon
Posty: 611
Rejestracja: 16 lut 2010, o 19:42
Kontakt:

Dzień dziecka

Post autor: Syriusz Falcon » 1 cze 2014, o 19:39

Z okazji dnia dziecka trochę wspomnień - http://nowahistoria.interia.pl/historia ... AId,118631
Nigdy nie można być pewnym , co w naszej pamięci jest ważne.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 858
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Dzień dziecka

Post autor: Doctor_Who » 2 sie 2015, o 18:07

Z dnia dziecka pamiętam pochody przebierańców, które szły przez całe miasto od mojej podstawówki aż do pola namiotowego, na którym odbywały się imprezy i zabawy (raz nawet pamiętam, że przyjechało wesołe miasteczko z prawdziwego zdarzenia).
Będąc w wieku przedszkolnym uwielbiałem te pochody oglądać, w wieku szkolnym - sam w nich uczestniczyłem. Niestety z tego co widzę ta tradycja jakoś zanikła i albo przebierańców już się w ogóle nie organizuje, albo są ale tylko w szkołach bez pochodów przez całe miasto :(. Będę musiał popytać.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

qba83
Posty: 568
Rejestracja: 17 gru 2008, o 05:28

Re: Dzień dziecka

Post autor: qba83 » 7 sie 2015, o 22:22

Ja pamiętam jak na dzień dziecka w 1990r, jakoś wtedy kończyłem zerówkę poszedłem z matką i siostrą po południu do amfiteatru, gdzie akurat tego dnia występowała Majka Jeżowska i Fasolki i jakieś lokalne zespoły taneczne, gdzie tańczyła jedna znana mi dziewczyna. Na brzegu sceny poustawiane były różne zabawki, które potem dziewczyny z Fasolek rozdawały dzieciom siedzącym najbliżej. Siostra dostałą lalkę z białymi włosami, które jej potem wypadły, a ja zielony balonik wypełniony helem, który jeszcze podczas występu odleciał mi w niebo. Potem wymusiłem od matki, aby kupiła mi oranżadę, po której jakoś zaczęło mi się robić niedobrze pod koniec występu. Gdy wyszliśmy z amfiteatru dalej było mi niedobrze i chciałem jak najszybciej znaleźć się w domu. Zobaczyłem, że na pobliskiej łace trwają przygotowania do lotów balonem i już wiedziałem, że matka z siostrą będą chciały zatrzymać się aby je oglądać, na co nie miałem najmniejszej ochoty i w momencie gdy matka kazała nam stanąć, zwymiotowałem prosto na chodnik. Nie było mowy o oglądaniu pokazów balonowych i czym prędzej poszliśmy na autobus do domu, a był to spory kawal drogi. Matka zagroziła, że jak mi się zachce wymiotować w autobusie, to wysiadamy i dalej wracamy na pieszo, ale jakoś wytrzymałem, za to zatrucie oranżadą było na tyle poważne, że wymiotowałem przez całą noc.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Re: Dzień dziecka

Post autor: biały_delfin » 8 sie 2015, o 20:51

No to miałeś fajny Dzień Dziecka.
Mi się przypomniało jak mnie rozbolał brzuch, w dniu kiedy rodzice szli ze mną zobaczyć naszego Papieża, jak przejeżdzał alejami u nas w Częstochowie. ale to chbya nie w tym wątku
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
Syriusz Falcon
Posty: 611
Rejestracja: 16 lut 2010, o 19:42
Kontakt:

Re: Dzień dziecka

Post autor: Syriusz Falcon » 9 sie 2015, o 10:57

Można stworzyć nowy temat. Choroby naszego dzieciństwa. To mogą być, bardzo traumatyczne wspomnienia.
Nigdy nie można być pewnym , co w naszej pamięci jest ważne.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 858
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Dzień dziecka

Post autor: Doctor_Who » 9 sie 2015, o 11:44

biały_delfin pisze:No to miałeś fajny Dzień Dziecka.
Mi się przypomniało jak mnie rozbolał brzuch, w dniu kiedy rodzice szli ze mną zobaczyć naszego Papieża, jak przejeżdzał alejami u nas w Częstochowie. ale to chbya nie w tym wątku
Ja kiedyś na Dzień Dziecka też w sumie puściłem pawia, ale to tylko dlatego, że przesadziłem z karuzelą tuż po zjedzeniu kiełbaski z ogniska. :D Przebrany byłem za jakiegoś Profesora.
Syriusz Falcon pisze:Można stworzyć nowy temat. Choroby naszego dzieciństwa. To mogą być, bardzo traumatyczne wspomnienia.
Temat z sensacjami zdrowotnymi mógłby powstać - przypomniało mi się, jak poszedłem ze starszą siostrą na basen i gdy ona była a w wodzie to niepostrzeżenie wysmarowałem się CAŁĄ TUBKĄ jej kremu do opalania :D. Do domu wróciłem czerwonoskóry niczym towarzysz Winnetou :). Potem skóra schodziła ze mnie całymi płatami. Miałem może 6, max 8 lat.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Awatar użytkownika
biały_delfin
Administrator
Posty: 1949
Rejestracja: 12 lis 2006, o 22:45

Re: Dzień dziecka

Post autor: biały_delfin » 17 sie 2015, o 18:53

Syriusz Falcon pisze:Można stworzyć nowy temat. Choroby naszego dzieciństwa. To mogą być, bardzo traumatyczne wspomnienia.
już po trosze jest :D

W szpitalu
"On l'appelle OUM le Dauphin ... "
Biały Delfin UM (piosenka)
Fragment filmu

Awatar użytkownika
Syriusz Falcon
Posty: 611
Rejestracja: 16 lut 2010, o 19:42
Kontakt:

Re: Dzień dziecka

Post autor: Syriusz Falcon » 17 sie 2015, o 20:21

Niby tak. Ale chodzi o takie choroby poza szpitalne typu "objadłem się zielonego agrestu" lub "dyktando z polaka"
Nigdy nie można być pewnym , co w naszej pamięci jest ważne.

Awatar użytkownika
Marecki384
Posty: 245
Rejestracja: 30 gru 2010, o 08:12

Re: Dzień dziecka

Post autor: Marecki384 » 18 sie 2015, o 07:49

Pamiętam jak dziś 1992 rok i zorganizowali nam Mini Listę Przebojów
Natomiast rok później był dzień sportu

qba83
Posty: 568
Rejestracja: 17 gru 2008, o 05:28

Re: Dzień dziecka

Post autor: qba83 » 19 sie 2015, o 20:01

Dzień sportu był u mnie w podstawówce właściwie co roku 1 czerwca, przez pierwsze lata jeździliśmy do pobliskiej miejscowości nad jezioro gdzie najpierw były rożne zawody sportowe, a potem pieczone kiełbaski.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 858
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Dzień dziecka

Post autor: Doctor_Who » 20 mar 2017, o 19:30

Dzień sportu przeważnie urządzano u mnie nie pierwszego czerwca tylko w soboty, które odpracowywało się za jakieś dodatkowe wolne dni - kadra nauczycielska wychodziła chyba ze (słusznego) założenia, że frekwencja i tak będzie w soboty niska, więc lekcji nie da się normalnie prowadzić.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 858
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Dzień dziecka

Post autor: Doctor_Who » 1 cze 2017, o 16:58

Wspomniałem o tym, że przemarsze przebierańców zostały u mnie zarzucone. Chyba wrócono do tej tradycji, bo widziałem dziś pochód dzieciaków w strojach księżniczek, rycerzy itp. I fajnie. Co ciekawe, nawet nauczyciele i dyrektor byli przebrani, czego za moich czasów się nie praktykowało. Super :). Mam nadzieję, że zwyczaj ten będzie kontynuowany.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

qba83
Posty: 568
Rejestracja: 17 gru 2008, o 05:28

Re: Dzień dziecka

Post autor: qba83 » 16 cze 2017, o 01:15

Ja nie pamiętam, abyśmy chodzili gdzieś z klasa przebrani, przebrania były tylko na bal karnawałowy ( ten z pierwszej klasy mam nawet sfilmowany), w 5 klasie na finał WOŚP wszyscy założyliśmy papierowe pomalowane na czerwono czapeczki, które zrobiliśmy na plastyce, a potem w nich poszliśmy kwestować.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 858
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Dzień dziecka

Post autor: Doctor_Who » 1 cze 2018, o 09:09

Widzę, że przebierańcy znowu przeszli ulicami mojego miasta, co mnie osobiście cieszy. Zauważyłem, że teraz przebrania są "tematyczne", rok temu były tematy średniowieczne, dziś widziałem kucharzy. Z pewnością dzisiaj łatwiej o profesjonalne kostiumy, za moich czasów to za kogo się przebierało dyktowało to, co udało się znaleźć w domu, szyło się z tego co było pod ręką. Ale miało to swój urok.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

ODPOWIEDZ