Pierwsze reklamy

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Elle
Posty: 2178
Rejestracja: 7 cze 2007, o 18:15
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Elle » 28 mar 2009, o 20:03

Dudzio pisze:A ja jeszcze pamiętam jak do pranej białej bielizny dawało się odrobinę niebieskiej farbki. Bielizna gotowała się w wielkim garze (kiedyś taki gar próbował nam ukraść jakiś pijaczek, ale mój Tato go pogonił - dosłownie i w skarpetkach :grin: ). A w piwnicach były pralnie, gdzie był specjalny piec do gotowania bielizny z wielką metalową misą.
Moja babcia i mama mówiły na to: sinka.
A do tego gara były drewniane szczypce, które ja nazywałam "bocianem" i zawsze je podbierałam, żeby sobie "poklekotać" :shock: :lol:

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 28 mar 2009, o 22:50

Szczypce też pamiętam :grin:
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 28 mar 2009, o 22:58

Dudzio pisze:Szczypce też pamiętam :grin:
Również, nawet sie nimi bawiłem. :wink:

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 28 mar 2009, o 23:20

Moja mama do wyciągania prania używała wielkiej drewnianej łychy a nie szczypiec.Lubiłam chodzić z mamą do pralni a jeszcze bardziej nosić pranie do magla.Mama miała znajomą,ktora robiła nam magiel na poczekaniu. :smile: A kto pamięta repasację pończoch i charakterystyczny dźwięk maszynki?
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
smok_teodor
Posty: 111
Rejestracja: 5 mar 2009, o 13:58

Post autor: smok_teodor » 28 mar 2009, o 23:41

Ja też chodziłem z mamą lub babcią do magla :grin: Pamiętam takie strasznie wielkie, zabytkowe już chyba urządzenie, które mieściło się w prywatnym domu pewnej starszej pani. Do tej pory mam sentyment do zapachu świeżo wymaglowanej pościeli, chociaż dla mnie lniana maglowana pościel była zawsze "za sztywna", jako że preferuję na pościel miękkie, miłe w dotyku tkaniny, typu bawełna, czy frotte zimą :wink:

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 28 mar 2009, o 23:59

wilma pisze:Moja mama do wyciągania prania używała wielkiej drewnianej łychy a nie szczypiec.
Taka drewniana kopyść tez przebywała na stanie razem ze szczypcami. Rączką co pewien czas "dobijało" się pranie do dna gara. I zapach mydła.
A magiel, to osobny temat. Charakterystyczny zapach maglowanej bawełny (przyznam szczerze, ze nie cierpiałem ). Czekanie na wymaglowanie i potem zanoszenie poskładanej bielizny do domu. Fajnie bywało kiedy maglującej pomyliły sie strony prześcieradła i puściła zamiast wzdłuż - wszerz. Takim sposobem dwa identyczne prześcieradła różniły się o kilkanaście centymetrów w gabarytach.
A repasacja - oczywiście. Zawsze mnie ciekawiło to brzęczące szydełko. Punkty repasacji padały chyba na początku lat 90. I to momentalnie. Tak samo jak zakłady zegarmistrzowskie (mam na myśli prawdziwych zegarmistrzów, a nie facetów zajmujących się wymianą bateryjek i dorabianiem kluczy).
Szklarzy już też prawie nie ma. Wiem, bo zbiła mi się półka w lodówce. Cudem znalazłem fachowca.
Ostatnio zmieniony 29 mar 2009, o 00:40 przez Dudzio, łącznie zmieniany 1 raz.
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
smok_teodor
Posty: 111
Rejestracja: 5 mar 2009, o 13:58

Post autor: smok_teodor » 29 mar 2009, o 00:17

U mnie także do mieszania w garze z gotującą się bielizną używało się wielkiej drewnianej łychy. Te stare sposoby wcale nie były złe, choć należały do zdecydowanie bardziej pracochłonnych.
Nie tak dawno zresztą, bo po zeszłorocznym urlopie wygotowałem w garnku niektóre rzeczy używane na działce (obrusiki, ściereczki, ręczniki), bo po wyjęciu z pralki były bez żadnego wyglądu (mimo uprania w markowym, dobrym proszku). Podczas gotowania w garnku woda była bardzo brudna, pomimo, że chwilę wcześniej te rzeczy wyprały się w pralce.

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 29 mar 2009, o 00:22

wilma pisze: A kto pamięta repasację pończoch i charakterystyczny dźwięk maszynki?
Za PRL-u, zwłaszcza wczesnego, pończochy i rajstopy były dość drogie i dlatego repasacja była opłacalna. Poniżej 100 zł za parę rajstop zaczęło się dopiero za Gierka. Punkty repasacyjne mieściły się na ogół w sklepach AGD, kosmetycznych, również i chyba w Praktycznej Pani siedziała sobie taka pani przy małym stoliku z lampką i z zagadkowym urządzeniem w kształcie metalowej puszki ze szpikulcem i reperowała pończochy. Obok miała pudło kartonowe i posegregowane w woreczkach rajstopy i pończochy z karteczką z nazwiskiem i pieczątką ZAPŁACONO.

Awatar użytkownika
smok_teodor
Posty: 111
Rejestracja: 5 mar 2009, o 13:58

Post autor: smok_teodor » 29 mar 2009, o 00:28

Pamiętam te kanciapy (wydzielone np. z części korytarza w jakimś sklepie), w których siedziały owe panie z maszynkami do repasacji. Na początku lat 90-tych tego typu punkty zaczęły znikać jedne po drugich.

Awatar użytkownika
Dudzio
Posty: 1567
Rejestracja: 20 mar 2007, o 11:01
Lokalizacja: z Nienacka

Post autor: Dudzio » 29 mar 2009, o 00:39

Eryk75 pisze:
wilma pisze: A kto pamięta repasację pończoch i charakterystyczny dźwięk maszynki?
Punkty repasacyjne mieściły się na ogół w sklepach AGD, kosmetycznych, również i chyba w Praktycznej Pani siedziała sobie taka pani przy małym stoliku z lampką i z zagadkowym urządzeniem w kształcie metalowej puszki ze szpikulcem i reperowała pończochy.
W sklepach spożywczych też bywały.
"ciężkie czasy!" westchnął sowiecki sołdat zdejmując zegar z wieży kościelnej

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 29 mar 2009, o 08:58

U nas na osiedlu repasacją zajmowała się prywatnie jedna znajoma mamy u siebie w domu.Bardzo lubiłam te wyprawy,mama piła kawę i plotkowała a ja przygladałam się pani Małgosi cerującej rajstopy,zadawałam wiele pytań albo bawiłam się z psem. :smile:
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Awatar użytkownika
Eryk75
Posty: 1468
Rejestracja: 12 paź 2007, o 13:53
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Eryk75 » 29 mar 2009, o 09:43

Dudzio pisze:W sklepach spożywczych też bywały.
I w Domach Towarowych również.

juka
Posty: 1327
Rejestracja: 19 wrz 2007, o 22:50

Post autor: juka » 29 mar 2009, o 10:02

Pamiętam te drewniane szczypce do bielizny, później ich używałam przy farbowaniu ubrań, więc końcówki miały przybrudzone - chyba jeszcze gdzieś je mam. Magiel mielismy na strychu, oczywiscie ręczny, nie elektryczny, właściwie to maglownicę. Lubiłam patrzeć, jak wkłada się bieliznę między dwie rolki i kręci wielką korbą (coś jak wyżymaczka we Frani :grin:). Czasami udawało mi się pokręcić, ale rzadko, bo to dla dziecka było za ciężkie zajęcie, pozostało więc patrzenie :grin:.
Punkty repasacji też oczywiście pamiętam, u nas jeden był w domu towarowym. W ogóle lubiłam te zakłady rzemieślnicze w starym stylu, lubiłam patrzeć, jak pracuje szewc, rymarz itd. No i fotograf - u nas przez całe lata (od wojny) istniał zakład fotograficzny, w którym starszy pan (odkąd pamiętam, zawsze był starszy, w każdym razie zmarł kilkanaście lat temu jako staruszek) robił zdjęcia dawnymi metodami, na starym sprzęcie (podejrzewam, że przedwojennym, przynajmniej tak wyglądał :wink:). Lubiłam patrzeć czasem, jak ręcznie retuszuje zdjęcia jakimiś rysikami, tuszami itd. Całe pokolenia się u niego fotografowały. Co jakiś czas zmieniał wystawę w witrynie i wtedy chodziliśmy popatrzeć, czyje zdjęcia ustawił :wink:. Kilkanaście lat temu, z trudem znalazłam zakład, który zrobiłby mi zdjęcia czarno-białe: wszędzie mówiono, że musiałabym wykupić cały film, bo mają ustawione filmy kolorowe, a czarno-białych nikt już nie robi. W końcu znalazłam pana (starszego, oczywiście :grin:), który żadnych problemów nie widział.

Awatar użytkownika
wilma
Posty: 1455
Rejestracja: 31 maja 2007, o 13:29

Post autor: wilma » 29 mar 2009, o 10:16

juka pisze:Pamiętam te drewniane szczypce do bielizny, później ich używałam przy farbowaniu ubrań, więc końcówki miały przybrudzone - chyba jeszcze gdzieś je mam. Magiel mielismy na strychu, oczywiscie ręczny, nie elektryczny, właściwie to maglownicę. Lubiłam patrzeć, jak wkłada się bieliznę między dwie rolki i kręci wielką korbą (coś jak wyżymaczka we Frani :grin:). Czasami udawało mi się pokręcić, ale rzadko, bo to dla dziecka było za ciężkie zajęcie, pozostało więc patrzenie :grin:.
Punkty repasacji też oczywiście pamiętam, u nas jeden był w domu towarowym. W ogóle lubiłam te zakłady rzemieślnicze w starym stylu, lubiłam patrzeć, jak pracuje szewc, rymarz itd. No i fotograf - u nas przez całe lata (od wojny) istniał zakład fotograficzny, w którym starszy pan (odkąd pamiętam, zawsze był starszy, w każdym razie zmarł kilkanaście lat temu jako staruszek) robił zdjęcia dawnymi metodami, na starym sprzęcie (podejrzewam, że przedwojennym, przynajmniej tak wyglądał :wink:). Lubiłam patrzeć czasem, jak ręcznie retuszuje zdjęcia jakimiś rysikami, tuszami itd. Całe pokolenia się u niego fotografowały. Co jakiś czas zmieniał wystawę w witrynie i wtedy chodziliśmy popatrzeć, czyje zdjęcia ustawił :wink:. Kilkanaście lat temu, z trudem znalazłam zakład, który zrobiłby mi zdjęcia czarno-białe: wszędzie mówiono, że musiałabym wykupić cały film, bo mają ustawione filmy kolorowe, a czarno-białych nikt już nie robi. W końcu znalazłam pana (starszego, oczywiście :grin:), który żadnych problemów nie widział.
Ja miałam takie problemy ze zdjęciem do dowodu,koniecznie chciałam mieć czarno-białe.W końcu znalazłam zakład,który nie tylko robił takie zdjęcia,ale i pięknie je retuszował. :smile: Pamietam szewca,starej daty,który zawsze utyskiwał jak zobaczył zniszczone buty.Marudził,że teraz wogóle nie szanuje się obuwia.Był bardzo nieprzyjemny.
http://serialkatarzyna.ovh.org/ polska strona serialu Katarzyna
http://www.catherinedemontsalvy.ch/ strona serialu w jezyku angielskim
http://orticoni.jose.neuf.fr/cariboost1/index.html francuska strona

Geo Dutour
Posty: 274
Rejestracja: 24 maja 2006, o 21:10

Post autor: Geo Dutour » 30 mar 2009, o 22:26

Jeszcze w sprawie plansz. Ta używana jest chyba od 50 lat... do dzisiaj. Najwyżej po drodze ją pokolorowali:
Obrazek

ODPOWIEDZ