Wyliczanki podwórkowe

Moderatorzy: Robi, biały_delfin

ODPOWIEDZ
Robi
Moderator
Posty: 2376
Rejestracja: 23 gru 2004, o 23:10
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Wyliczanki podwórkowe

Post autor: Robi » 2 gru 2014, o 16:24

Pamietam szczyt zrecznosci:zlapac komara za lewa noge i szczyty beszczelnosci i niemozliwosci , ale oba sa niecenzuralne

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 929
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re: Wyliczanki podwórkowe

Post autor: Doctor_Who » 2 gru 2014, o 16:51

Z bardziej ''kosmatych'':
Szczyt fantazji: położyć się w kałuży, wsadzić piórko w tyłek i udawać żaglówkę.
Szczyt cierpliwości: puścić pawia przez słomkę.

Oraz trochę ''po bandzie'' (ale za to do rymu): szczyt bólu - zgwałcić jeża w ulu.

Najbardziej chamskich nie napiszę :twisted: :oops:.
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

qba83
Posty: 595
Rejestracja: 17 gru 2008, o 05:28

Re: Wyliczanki podwórkowe

Post autor: qba83 » 2 gru 2014, o 22:32

Szczyt siły płuc - dmuchnąć baranowi w d... tak, żeby mu się rogi wyprostowały.

Awatar użytkownika
Doctor_Who
Posty: 929
Rejestracja: 29 lis 2011, o 18:01
Lokalizacja: Gdzieś w czasoprzestrzeni ;)

Re:

Post autor: Doctor_Who » 10 sty 2017, o 19:43

albo szybkie mówienie masło,masło-wychodziła "słoma" i na odwrót.
U nas powtarzało się też "radio" i wychodziła "diora", tylko które dziecko dzisiaj by wiedziało co to jest Diora? :roll: Ciekawa rzecz wychodzi jak się powtarza "Reksiu" :lol:
Trochę nie na temat, ale w podstawówce mieliśmy w klasie kumpla o ksywce Jachu. Nie pamiętam już dlaczego ją nosił, bo ani od imienia ani od nazwiska nie pochodziła. W każdym razie wyobraźcie sobie zawody sportowe, gdy cała klasa dopinguje kolegę, wykrzykując gromkim chórem jego ksywkę. Nauczyciele jakoś nie byli zachwyceni, ciekawe czemu :roll: ;) ?
"Niebezpiecznie jest opierać wielkość swą na ujemnej wartości swych nieprzyjaciół." - Stanisław Ignacy Witkiewicz.

MadIvan
Posty: 6
Rejestracja: 29 lis 2020, o 23:58

Re:

Post autor: MadIvan » 17 gru 2020, o 18:33

biały_delfin pisze:
6 wrz 2007, o 18:11
"Żeby kapsle lepiej "ciągnęły, tzn. dalej leciały wkładało sie pod historyjkę troszkę plasteliny. Kapsel był cięższy i dalej ciągnął. Poza tym tor był mieszany, tzn. asfaltowo-(chodnikowy)-śrutowo-piaskowy. Budowaliśmy nawet tunele."
jakie "podrasowane" te kapsle. tego to nie znałem

co do Salonu gier to pamiętam oczywiście wyścigi (po zdobyci iluś tam punktów jeździło się w nosy :!: ) chciałem mieć taki salon ze wszytkimi automatami w domu !
Gdy odstałem pierwszego peceta marzenie się spełniło :)

oprócz kostki miałem wąż, a późnej modną, płytkę Rubika
Co do tych kapsli to ja zrobiłem sobie super "peleton" powycinałem z atlasu flagi wszystkich pańśtw (taki granatowy atlas) i pozalewałem woskiem z przezroczystej świecy, to dopiero był luksus na podwórku.

MadIvan
Posty: 6
Rejestracja: 29 lis 2020, o 23:58

Re: Wyliczanki podwórkowe

Post autor: MadIvan » 17 gru 2020, o 18:38

Co do wyliczanek to znam taką:
Na ulicy Kopernika spowiadała się Monika, proszę księdza ja nie kłamię ja ukradłam cukier mamie,
jeszcze trochę się poduczę i ukradnę księdzu klucze.

Co do wyliczanki z palcem i du...ą, znam inną wersję:
siedzi marynarz na okręcie,
wypiął d..ę na zakręcie,
kucharz myślał, że to smalec i do d...y wsadził palec.

ODPOWIEDZ